Nie zawsze koszty oznaczają po prostu cenę, a korzyści nie muszą oznaczać wyłącznie bezpośredniej realizacji podstawowego celu, ale być może większej ich liczby, w tym celów społecznych – ważnych dla lokalnej społeczności.
Manifest Ekonomii Społecznej

Twórzmy sto, albo tysiąc Lutoli
CEZARY MIŻEJEWSKI
aktualizacja: 08.12.2010

Prezes Fundacji Nasz Dom Paweł Urbanowicz, fot: Zorka Project />/

Czasami warto wracać do Dobrych praktyk ekonomii społecznej, zobaczyć co się stało z przykładami, które wskazywaliśmy, jako wzór do naśladowania dla innych. Czy dobry przykład nie zniknął? Czy się rozwija? W jakim kierunku zmierza? Nie ukrywam, że bardzo jestem ciekaw ich dzisiejszych doświadczeń – pisze Cezary Miżejewski w felietonie dla ekonomiaspoleczna.pl

Nie trzeba daleko szukać – warto przyjrzeć się choćby Fundacji „Nasz Dom” w Lutolu Mokrym w województwie lubuskim. Organizacja znana była z bardzo aktywnych działań na rzecz dzieci w rodzinach zastępczych oraz dzieci opuszczających placówki opiekuńczo-wychowawcze. Organizacja trafiła do Atlasu Dobrych Praktyk FISE jeszcze w czasach Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL. Wskazano ją jako przykład działań o charakterze ekonomicznym i społecznym. Ich pomysłem był sklep z używaną odzieżą i sprzętami domowymi. Sklep ten, dając dochód, umożliwiał działania statutowe fundacji, jak również był miejscem staży dla usamodzielnianych wychowanków.

Praca z dziećmi pozbawionymi opieki rodzicielskiej to jeden z podstawowych kierunków potencjalnych działań integracji społecznej. Jeśli szukamy osób naprawdę wymagających działań wspierających rozwój, to powinna być to jedna z grup docelowych. Nie tylko dla organizacji pozarządowych, ale również jednostek publicznych – ośrodków pomocy społecznej i powiatowych centrów pomocy rodzinie. Niestety cześć jednostek publicznych – trochę ze swojej inicjatywy, trochę pod naciskiem Instytucji Pośredniczących – zajmowała się i zajmuje wyłącznie osobami bezrobotnymi, wchodząc w drogę urzędom pracy. Jednym z wyjątków jest projekt „Pomocna dłoń plus” realizowany przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Koszalinie i ośrodki pomocy społecznej z gmin tego powiatu. Właśnie tam zwrócono uwagę, na potrzebę działań – i to o szerszym charakterze – w stosunku do wychowanków placówek i rodzin zastępczych. Realizowane są nie tylko działania zawodowe, ale również te umożliwiające integrowanie społeczne, przygotowujące do bycia obywatelem, członkiem społeczności, odpowiedzialnym mężem, żoną, rodzicem.

W każdym przypadku trudnej sytuacji każdy z nas może zawsze liczyć na wsparcie kogoś z rodziny. Każdy, ale nie oni. Dzieci i młodzież, które same muszą odnaleźć drogę do dorosłości. Dlatego tak ważne jest poszukiwanie działań umożliwiających start w dorosłość. I nie tylko, kiedy kończy się magiczne 18 lat, ale znacznie wcześniej. Dzisiejsze przepisy o pomocy społecznej przewidują wsparcie na kontynuację nauki, na usamodzielnienie, pomoc w uzyskaniu warunków mieszkaniowych, ba – nawet pomoc w uzyskaniu zatrudnienia. Jednak warto zwrócić uwagę, że w 2009 roku pomoc w uzyskaniu zatrudnienia uzyskało 79 osób opuszczających placówki opiekuńczo-wychowawcze i 244 opuszczające rodziny zastępcze. Widać tu wyraźnie dużą potrzebę wsparcia podmiotów publicznych.
I dlatego doświadczenia i rozwój działań Fundacji „Nasz Dom” ma tak olbrzymie znaczenie. Gdy opisywano ich przypadek w Atlasie Dobrych Praktyk, Fundacja byłą na etapie powoływania Przedsiębiorstwa Społecznego Winda, usamodzielniającego wychowanków rodzin zastępczych z problemami w zawodowym, osobistym i społecznym funkcjonowaniu. To były wówczas plany i marzenia.

Dzisiaj, na koniec 2010 roku, po kilku latach działalności to już wręcz koncern. Obok funkcjonującego nadal sklepu w ramach działań projektowych powstało gospodarstwo rolno-sadownicze o powierzchni 42 hektarów, warsztat stolarski, warsztat budowlany. To nie tylko miejsca aktywności zawodowej i ekonomicznej, ale przede wszystkim miejsce odbywania staży dla wychowanków. Trzeba pamiętać, że opracowano całościowy pomysł na usamodzielnianie w zakresie zawodowym, edukacyjnym i społecznym. Młodzi ludzie nie tylko pracują, ale zdobywają nowe kompetencje, uczą się pracy w grupie a także czegoś, co wielu młody ludziom nie przyszło do głowy, bilansu wchodzenia w dorosłość i planowania swojej przyszłości.

Jakby tego było mało, 24 września 2010 roku została zarejestrowana Spółdzielnia Socjalna „Winda” założona przez Fundację „Nasz Dom” oraz Stowarzyszenie Zastępczego Rodzicielstwa Oddział w Żaganiu. To właśnie w ramach tej spółdzielni prowadzone są praktyki zawodowe i asystowanie młodzieży kończącej formalny program usamodzielniania. Dzisiaj w spółdzielni pracuje kilka osób. Oczywiście nie jest to pomysł na docelowe miejsce zatrudnienia, ale na oswojenie się z dorosłością. Są też już pierwsze zamówienia. Na przykład od developera, który zamawia usługi wykończeniowe, lub w fundacji przy sadzeniu drzewek. Plany są dużo szersze. Wydaje się, że wiele może przynieść współpraca z strukturami powiatu, m.in. partnerstwo z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Międzyrzeczu.

Często w trakcie dyskusji o rozwoju ekonomii społecznej przywołujemy przykłady świadczące o możliwym sukcesie. Powołujemy się na Barkę, Byczynę, Bałtów, Cieszyn. To przykłady naprawdę imponujące. Ale ekonomia społeczna się zmienia i rozwija. I gdy następnym razem będziemy chcieli pokazać coś, co się udało, to nie zapomnijmy, że gdzieś w Lutolu Mokrym, gminie Trzeciel, powiecie międzyrzeckim, województwie lubuskim, dzieją się takie rzeczy, które są ważne i systemowe. I znacznie ważniejsze od wielu rzeczy dziejących się w stolicy.

Oni nie tylko to robią, ale są gotowi podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami. Więc zamiast dywagować o kondycji sektora czy też instytucjach rynku pracy, ruszcie się sprzed komputerów i uczcie się. Uczcie jak zbudować sto czy tysiąc Lutoli Mokrych.

Cezary Miżejewski

Na zdjęciu: Paweł Urbanowicz, Prezes Fundacji „Nasz Dom”. Fot. Zorka Project.

KOMENTARZE (0) / DODAJ KOMENTARZ