W świecie rynku opartego na często na anonimowym systemie transakcji i przepływu kapitału, wzajemność i zaufanie mogą tworzyć elementy rynkowej przewagi.
Manifest Ekonomii Społecznej

Recenzje nieobiektywne: Kto wie czym jest przedsiębiorstwo społeczne niech pierwszy rzuci kamieniem
aktualizacja: 03.08.2010
Ekspertów od ekonomii społecznej namnożyło nam się bez liku. Przy tej liczbie projektów, programów, szkoleń i publikacji nie może być inaczej. A ja właśnie o tych publikacjach dzisiaj chciałbym napisać. Bo przyznam się, że nie daję rady przeczytać tego, co się na ten temat drukuje. I nie chodzi o to, że chcę przeczytać wszystko.

Istnieje parę pozycji, które od razu odkładam na półkę (do kosza nie wyrzucam, bo jednak szacunek do słowa drukowanego ciągle nie pozwala, a poza tym mogą się jeszcze kiedyś przydać). Ale i tych, które uważam za warte przeczytania lub – z uwagi na autorów lub temat – warte byłyby przejrzenia jest za dużo. Jednak myliłby się ten, kto uznaje, że nie mogąc przeczytać wszystkiego, nie warto zajrzeć do czegokolwiek. Boże broń nas od ekspertów (bo praktycy odczują to na własnej skórze), którzy swoją wiedzę czerpią z gwiazd. Dlatego postanowiłem zrobić mały test na temat tego, kto co przeczytał? Ponieważ nie wierzę (choć wiara moja jest słaba i pełna wątpliwości), żeby ktoś kto wypowiada się na temat przedsiębiorstw społecznych nie zajrzał do pozycji pt.: „Przedsiębiorstwo społeczne. Antologia kluczowych tekstów”. Jednakże również wątpię aby wielu (ja też jeszcze nie) przeczytało wszystkie artykuły z tej antologii. A więc mały test? Dla ułatwienia powiem, że pominę część pierwszą, tę najbardziej definicyjną. Prawdę mówiąc rozmów o definicjach mam już trochę dosyć. A zatem kilka wybranych pytań z innych części.

Jakie są skuteczne modele działania?

Kim S. Alter jest autorką kilku artykułów z tego tomu. Dla mnie jednak najważniejszy dotyczy modeli działania przedsiębiorstw społecznych. Stawia bowiem przed nami pytanie nie tylko o to, jakie modele można teoretycznie skonstruować, ale jakie są możliwe do stworzenia w naszym systemie prawnym, które są akceptowalne w naszej kulturze organizacyjnej, a które w końcu sprawdzą się w działaniu? No właśnie. To pytanie dla wszystkich zajmujących sie ekonomią społeczną: praktyków, teoretyków i szkoleniowców. Jakie rozwiązania są Waszym zdaniem potencjalnie najbardziej rozwojowe? Co byście rekomendowali? Ja rozumiem, że to zawsze zależy od warunków, że trzeba zostawić decyzję samym zainteresowanym, ale jednak jakieś preferencje chyba macie? Czy uważacie, że w polskich warunkach sprawdza się bardziej model wspierania przedsiębiorczości czy pośrednictwa rynkowego? Czy w ogóle znamy takie przykłady? Czy gazety uliczne jak Gazeta Uliczna czy WSPAK to dobre przykłady wspierania? Czy ZAZ-y to formy pośrednictwa rynkowego? Czy model spółdzielczy odpowiada funkcjonowaniu dzisiejszych spółdzielni? Czy dotyczy to również spółdzielni socjalnych, czy należą one już raczej do modelu zatrudnieniowego? I w końcu – a to pytanie dotyczy tekstu „Rodzaje przedsiębiorstw społecznych” – czy możliwe jest funkcjonowanie w polskich warunkach „zakorzenionego przedsiębiorstwa społecznego”, którego „programy społeczne oraz działalność rynkowa są (...) jednym i tym samym”?

Co z narzędziami finansowymi dla ekonomii społecznej?

Wszyscy myślący o instrumentach finansowych dla PES na pewno przeczytali tekst autorstwa Benoit Granger. Ciekawy jestem Waszej refleksji. Czy przekonują Was bardziej argumenty za włączeniem tradycyjnej bankowości w system wsparcia, czy też marzy Wam się pójście pod prąd poprzez poszukiwania odmiennego podejścia do finansowania PES? Czy zgadzacie się z tezą, że „usługi doradcze mają kluczowe znaczenie dla długofalowego funkcjonowania tych (finansowych – przyp. aut.) narzędzi”? I że „koszt usług związanych z mikrokredytami wynosi na ogół 50% kwoty pożyczki”, a „usługi takie jak zapewnienie doradztwa i szkolenia, stanowią integralną część pożyczki”? W tych kwestiach można mieć różne zdanie, ale jakieś trzeba mieć. Każde rozwiązanie (co zresztą wynika z tekstu) ma swoje dobre i złe strony, ale nie da się jednocześnie mieć jabłko i je zjeść. Trzeba się zdecydować. Można przecież tworzyć różne instrumenty, ale nie da się tego zrobić za jednym zamachem. Ja na przykład ciągle nie mam pewności czy przedsiębiorstwa społeczne mieszczą się w kategorii MŚP (małe i średnie przedsiębiorstwa), co ma zasadnicze znaczenie dla korzystania przez nich z usług wsparcia. Ciągle nie wiem, czy w ogóle ktokolwiek myśli o wsparciu ekonomii społecznej nie w formie pożyczek „pomostowych” (na przetrwanie od dotacji do dotacji), ale o prawdziwej przynoszącej zyski działalności społecznej. Takie pytania, pojawiają się po przeczytaniu tego tekstu.

Kapitał społeczny – jest czy go nie ma?

O kapitale społecznym mówi dziś każdy. Zazwyczaj dużo, mądrze i... o tym, że go nie ma. A jeżeli przyjąć za prawdę to co pisze Adalbert Evers, to obok dochodów ze sprzedaży i dotacji państwowych jest to jeden z kluczowych czynników sukcesu PES. Co więcej „finansowanie może trwać dopóty, dopóki istnieją na nie środki, ale to oddźwięk i wsparcie społeczne ostatecznie określają, czy dana organizacja jest czy też nie jest przedsiębiorstwem społecznym”. Czymże jest więc ten kapitał społeczny? W tekście czytamy: „W rzeczywistości wysokość datków i zaangażowanie wolontariuszy może być istotnym wskaźnikiem szerszego zaplecza społecznych i politycznych zasobów, lecz nie powinno być z nim mylone”. Istnieje więc ten kapitał społeczny wokół polskich przedsiębiorstw społecznych? Czy też okaże się, że upodabniają się one do niemieckich organizacji opieki społecznej, które „na skutek utraty wszelkich form wsparcia obywatelskiego przekształciły się w organizacje quasi-państwowe”? Czy słabość kapitału społecznego w Polsce oznacza, że może go nie być w polskich przedsiębiorstwach społecznych? Czy też jego budowanie – nawet na małą skalę – zadecyduje dużo bardziej niż unormowania prawne, niż kolejne transze dotacji o „być albo nie być” ekonomii społecznej w Polsce?

Kto rzuci pierwszy?

Nieodrobienie lekcji czasami pozostanie niezauważone. W dłuższej perspektywie jednak doczekać się musi kary. Nie ja będę tym pierwszym, który rzuca kamieniem. Sam mam wiele na sumieniu, choćby nieprzeczytanie rozdziału pt.: „Przedsiębiorstwa społeczne integracji zawodowej (WISE) w Unii Europejskiej: przegląd kategorii”, pod którym podpisani są Davister, Defourny i Gregoire. Jednak jestem przekonany, że każdy kto pisze na temat ekonomii społecznej, kto chce się wypowiedzieć na temat : „Czym jest przedsiębiorstwo społeczne?” powinien, choćby w sposób krytyczny odnieść się do tego zbioru (biegli w obcych językach mogą oczywiście odwołać się do oryginału). Nie musimy bowiem czytać wszystkiego, co na temat ekonomii społecznej wydano (i tak nie damy rady), ale pewne lektury są obowiązkowe. Antologia tekstów do nich niewątpliwie należy.

Piotr Frączak

 

KOMENTARZE (0) / DODAJ KOMENTARZ