Partnerstwo stanowi fundament nowoczesnej filozofii dobrego rządzenia.
Manifest Ekonomii Społecznej

Ekonomia społeczna a myślenie strategiczne
aktualizacja: 05.07.2010

Piotr Frączak />/

To, co dziś dominuje w myśleniu o ekonomii społecznej to spojrzenie strategiczne. Jest to nie tylko ważna, ale wręcz kluczowa kwestia, która przesądza o tym, czy przedsiębiorstwa ES staną się istotnym elementem w naszym systemie społeczno-gospodarczym, czy będą tylko marginesem, dopuszczalnym błędem.

Kiedy czytamy o działalności spółdzielni polskich pod zaborami w XIX wieku odnosimy wrażenie, że historia ta nie tyle opowiada o oddolnych, lokalnych inicjatywach, ile opisuje dzieje ogólnokrajowych instytucji. Jest to wrażenie trochę mylące, bo prawdziwa praca odbywała się wówczas lokalnie. Bez setek inicjatyw, z ich sukcesami i porażkami, bez rzeszy anonimowych społeczników, którzy podejmowali działalność nie byłoby ówczesnego ruchu spółdzielczego, nie byłoby więc też tych centralnych inicjatyw. Jednak myliłby się także i ten, kto patrząc na konkretne przykłady nie doceniałby roli patronatu, instytucji finansowych, zjazdów i związków. Pojedyncze sukcesy tylko dzięki tym instytucjom mogły się rozwijać, dając też szanse i nadzieje innym podobnym inicjatywom. Chociażby ten wspomniany (dziś zupełnie zapomniany) „patronat” , który dostarczał wiedzy, wspierał, ale też kontrolował. Stąd też wzięła się – tak obco brzmiąca dziś – idea lustracji. Samokontrola wśród spółdzielni była tak dobra, że państwo ograniczyło się do kontroli tych, które nie były kontrolowane przez samorząd spółdzielczy.

Infrastruktura XIX-wiecznych spółdzielni (obecna we wszystkich trzech zaborach), opierała się więc na tej „troistej” strukturze. Należały do niej: organizacje wspierające rozwój i podnoszenie kwalifikacji (patronat), wspólne instytucje finansowe oraz formy reprezentacji, umożliwiające poszczególnym członkom udział w ustalaniu kierunków rozwoju całej spółdzielczości. Z jednej strony to wielka nauka dla nas, z drugiej pytanie: jak tamte doświadczenia przystosować do dzisiejszych warunków? Obecne działania idą niejako w podobnych kierunkach. Mamy ośrodki wsparcia (póki co szczodrze finansowane z 7.2.2), które może w niewielkim stopniu, ale cieszą się podobnym autorytetem jak XIX-wieczny patronat. Próbują także spełniać jego rolę. Mamy dyskusję na temat sposobu wsparcia finansowego dla przedsiębiorstw społecznych. W moim przekonaniu, ciągle na gadaniu się kończy. Poza dotacjami (które w swej istocie psują ekonomię społeczną, choć nikt nie neguje, iż dobrze wykorzystane mają wielką moc sprawczą) nie tylko systemu nie ma, ale ciągle brakuje źródeł racjonalnego zwrotnego finansowania inicjatyw społecznych w tym obszarze. No i reprezentacja. W Polsce działa Stała Konferencja Ekonomii Społecznej (tzw. SKES), która już wypracowała swoją markę. Pytaniem pozostaje, na ile reprezentuje już wszystkie podmioty ekonomii społecznej, czyli na ile jest reprezentatywna. Musimy o tym myśleć, musimy o tym dyskutować.

Bo przecież nie możemy mówić o ekonomii społecznej jedynie z pozycji pojedynczego sukcesu. Sukces spółdzielni socjalnej z miasteczka X nie przesądza o sukcesie idei spółdzielczości socjalnej w całej Polsce. Chodzi o to, aby się nie okazało, że specjalną ustawę stworzono dla kilku inicjatyw w województwie. Konkretny dobry przykład jest ważny o tyle, o ile można skorzystać z jego doświadczeń. Wiedzieli o tym spółdzielcy z przełomu wieków. Cała ich infrastruktura opierała się w dużej mierze na doświadczeniach tych, którym najpierw się udało. Taki Szamarzewski czy Stefczyk najpierw udowadniał, że potrafią coś zrobić w praktyce, a potem dopiero w oparciu o swoje doświadczenia pouczali innych.

Dlaczego o tym piszę? Bo z punktu widzenia systemu – aby odwołać się do przykładu hot doga z poprzedniego felietonu – nie jest interesujące to, kto zaspokoił mój głód, ale jedynie to że został on w ogóle zaspokojony. Czy ekonomia społeczna stanie się znaczącym graczem na rynku polskiej gospodarki zależy oczywiście od sukcesu poszczególnych inicjatyw, ale ich sukcesy mogą zostać wsparte przez rozwiązania systemowe. Dlatego chciałbym również Was zaprosić do takiego systemowego myślenia. A że jest o czym rozmawiać, gwarantuję: Ustawa o przedsiębiorstwie społecznym; wsparcie ekonomii społecznej w kolejnych latach wydatkowania Funduszy Europejskich i to zarówno jeszcze tego, jak i następnego okresu programowania. Pytaniem pozostaje także to, co się dzieje z paktem na rzecz ekonomii społecznej i projektami systemowymi w PO KL. Ponieważ czasami biorę udział w spotkaniach, na których mówi się o tych sprawach, postaram się i o nich opowiedzieć w przyszłości. Musimy bowiem o tym rozmawiać. Aby po latach ktoś powiedział o naszych inicjatywach, tak jak my czytamy o XIX-wiecznej spółdzielczości: „Spełniły ważną rolę. Dzięki nim ekonomia społeczna stała się ważnym elementem gospodarki.”

Piotr Frączak

KOMENTARZE (0) / DODAJ KOMENTARZ