Środowisko biznesu nie ma powodu, aby traktować ekonomię społeczną, jako źródło zagrożeń, przeciwnie – może być ona uzupełnieniem jego własnych działań i partnerem dla wspólnych przedsięwzięć.
Manifest Ekonomii Społecznej

Recenzje nieobiektywne: Ekonomia alternatywna czyli forpoczta ekonomii społecznej
aktualizacja: 28.06.2010
Popularyzatorzy ekonomii społecznej wiele wysiłku wkładają w udowodnienie, że przedsiębiorstwa społeczne działają na rynku tak samo jak przedsiębiorstwa biznesowe. Jest to prawda, ale tylko częściowa. Ekonomia społeczna próbuje wychodzić poza zasady, które według potocznej opinii obowiązują na rynku. Dodajmy tu, że przedsiębiorstwa społeczne z XIX wieku, które dziś uznajemy za bardzo rynkowe, w ówczesnych prawidłach działalności gospodarczej się nie mieściły i budziły znaczny opór. Czy to, co dziś uznajemy za nierynkowe lub wręcz antyrynkowe będzie takie samo za lat dwadzieścia? Postęp opiera się na technice prób i błędów – pisze Piotr Frączak.

Aby zrozumieć ekonomię alternatywną warto przeczytać broszurę Andrzeja Żwawy pt.: „Ekonomia Alternatywna – obecność idei w Polsce, eksperymenty, wnioski, które z nich wynikają, oraz omówienie potencjalnych szans na rozwój tej ekonomii”. Co prawda autor wychodzi od definicji, która dotyczy głównie kwestii pieniądza, który poprzez odsetki, spekulacje i politykę finansową banków nie sprzyja człowiekowi. Pieniądz lub ekwiwalent pieniądza jest tu osią dyskusji. Czy to dobry punkt widzenia?

Oczywiście można by wychodzić od kwestii wartości pracy, gdzie ważniejsze jest to, jak się pracę ocenia – czyli dlaczego jedna praca jest cenniejsza niż inne. Nie zaś to, w jakiej walucie otrzymujemy zapłatę. Można też przecież za podstawę myślenia o ekonomii społecznej brać niewielkie, chociażby lokalne, systemy gospodarcze i ich swoistą autarkię. Tutaj z kolei ważniejsze (a przynajmniej równie ważne) jest to, jak się produkuje (lokalnie, przez osoby niepełnosprawne itd.) lub co się produkuje (np. wytwarzanie dóbr publicznych) tak, aby z efektów tej produkcji korzystali wszyscy zainteresowani, niż to, jakie ceny i w jakiej walucie się osiąga.

Nie zmienia to faktu, że opis polskich przykładów ekonomii społecznej (najczęściej nieudanych) dobrze pokazuje trudności, w jakich znalazły się innowacyjne inicjatywy ekonomiczne w Polsce po 1989 roku i to niezależnie od przyjętej definicji. Kwestię wyceny pracy znajdziemy np. w opisywanych problemach banków czasu czy wspomnianej jedynie akcji „Zrobione zapłacone”, która ma za zadanie wycenę „darmowej” pracy kobiet w domu. O mniej lub bardziej zamkniętych systemach gospodarczych wspomina się w publikacji w części poświęconej tworzeniu lokalnych walut czy w opisie tzw. LETS-ów (Local Exchange Trading System – Lokalny System Wymiany Handlowej). Z tego względu możemy traktować tekst Andrzeja Żwawy jako wyczerpujący i co ważniejsze – według mojej wiedzy – prekursorski.

Istotą pomysłu ekonomii alternatywnej jest próba przeciwdziałania uniezależnieniu się pieniądza od gospodarki, a gospodarki – od szeroko rozumianego interesu, gdzie liczy się nie tylko koszty wytworzenia, ale i koszty społeczne czy koszty środowiskowe. Przejawów jest wiele, a ostatni kryzys ekonomiczny unaocznił je w całej rozciągłości. Zyski ze spekulacji giełdowych czy walutowych nie mają pokrycia w rzeczywistych towarach czy usługach. Odsetki można traktować jako czynnik powodujący, „że pieniądze zasadniczo przepływają głównie od tych, którzy mają ich za mało (i pożyczają na procent) do tych, którzy mają ich nadmiar (więc mogą pożyczać na procent)”. Tym niekorzystnym, z punktu widzenia ekonomii alternatywnej, zjawiskom można przeciwdziałać na poziomie systemowym. Przykładem jest proponowany podatek Tobina od spekulacyjnych transakcji walutowych. Jednak na świecie istnieje coraz więcej przykładów lokalnych rozwiązań, które mogą hamować niekorzystne tendencje.

W Polsce – jak pokazuje omawiana publikacja – próbowano już prawie wszystkiego: od barteru po kredyt społeczny. Niestety, zazwyczaj z mizernym skutkiem. Sam autor tak uzasadnia trudności związane z prowadzonymi eksperymentami: „Niektórzy popularyzatorzy alternatywnej ekonomii często (...) nie mają wiedzy ani praktyki dotyczącej prowadzenia działalności gospodarczej i np. nie potrafią słuchaczom odpowiedzieć nawet na podstawowe pytania dot. VATu w sytuacji wymiany barterowej, przez co wykład staje się teorią ciekawą, lecz nieprzekonywającą i nieprzydatną w praktyce” Z drugiej strony „osoby prowadzące w zakresie alternatywnej ekonomii działalność gospodarczą, która z definicji powinna być samowystarczalna, interesują się unijnymi dotacjami na szkolenia itd. być może dlatego, że ich przedsięwzięcie nie przynosi wystarczających dochodów lub dlatego, że wolą propagować teorię niż poświęcać czas na żmudną praktykę”. I w końcu „brakuje poparcia autorytetów, np. władz lokalnych”, a także osób z sektora organizacji, którzy również „niekoniecznie znajdują zrozumienie dla ekonomii alternatywnej”. 

Obawy autora wydają się uzasadnione. Kiedy jednak popatrzymy na poziom rozwoju różnych trendów w ekonomii społecznej, zobaczymy, że wspomniane przeszkody w istocie dotyczą rozwoju innych niż alternatywne przedsiębiorstw społecznych (w końcu liczba spółdzielni socjalnych nadal nie rzuca na kolana). Dla mnie jest jasne, że ekonomia alternatywna stanowi ważny element ekonomii społecznej, w którym testuje się innowacyjne rozwiązania, poszukuje nowych pomysłów. Bez nich cała ekonomia społeczna traci na wartości.

Recenzował: Piotr Frączak

Do pobrania: A. Żwawa „Ekonomia Alternatywna – obecność idei w Polsce, eksperymenty, wnioski, które z nich wynikają, oraz omówienie potencjalnych szans na rozwój tej ekonomii”  >

KOMENTARZE (0) / DODAJ KOMENTARZ