Środowisko biznesu nie ma powodu, aby traktować ekonomię społeczną, jako źródło zagrożeń, przeciwnie – może być ona uzupełnieniem jego własnych działań i partnerem dla wspólnych przedsięwzięć.
Manifest Ekonomii Społecznej

Edward Abramowski – wśród Judymów i Siłaczek
aktualizacja: 16.06.2010
W leksykonie polskich postaci związanych z praktykowaniem ekonomii społecznej nie może zabraknąć postaci, która o ile wiem, w zakresie gospodarowania przedsiębiorstwami społecznymi nie ma wielkich dokonań. Zresztą nawet swój majątek w Stefaninie, ze szkodą dla swoich interesów oddała komuś w zarząd, aby przestać zajmować się rzeczami przyziemnymi. A przecież uważana jest za ojca dzisiejszego ruchu stowarzyszeniowego i spółdzielczego.

Od kas oporu...

Edward Abramowski urodził się w 1868 roku w bogatej ziemiańskiej rodzinie na Kresach. Dojrzewał w czasie, gdy w Polsce kiełkował ruch socjalistyczny (nie mylić z socjalizmem realnym funkcjonującym w Polsce przed 1989 rokiem). Kiedy 1 maja 1890 roku robotnicy organizują w Warszawie pierwszą demonstrację z okazji święta majowego (jedyną wówczas w Rosji, co oznacza, że Warszawa jest ważnym centrum ruchu robotniczego) Abramowski jest już znany w środowisku, które (choć podzielone) jeszcze współpracuje. Współpraca ta dotyczy przede wszystkim Ogólnorobotniczej Kasy Oporu, której statut napisał właśnie Abramowski. Jej celem było zbieranie środków dla strajkujących. Ta pierwsza zaplanowana przez niego instytucja miała wymiar czysto ekonomiczny. I choć działała niespełna rok (represje carskie), przyniosła wymierne skutki... Kilka strajków zakończyło się sukcesem. To był dowód, że solidarność ma wielką moc sprawczą, a Abramowski umie „przemawiać” swoimi broszurami. Od tej pory pisanie agitacyjnych broszur cieszących się dużą popularnością i tworzenie statutów nowych instytucji towarzyszyć będzie Abramowskiemu właściwie do końca życia. Stał się ważną osobą, która mocno przyczyniła się do zjednoczenia ruchu socjalistycznego i powstania PPS.

... przez koła etyków...

Abramowski szybko dystansuje się jednak od marksizmu. Coraz wyraźniej określa się na pozycji zwolennika socjalizmu bezpaństwowego, twierdząc, że rewolucja przeprowadzona odgórnie, bez społecznego zaangażowania, bez przemiany moralnej mas nie może się udać. Socjalizm państwowy – twierdził na wiele lat przed rewolucją październikową – prowadzić będzie do jeszcze większego zniewolenia. Dlatego na przełomie XIX i XX wieku tworzy koła etyków, pisze „ustawę” (tak wówczas nazywał się statut) stowarzyszenia „Komuna” (wzorzec organizacji etycznej). Trudno dziś ocenić efekty powołania tego ruchu (bo koła etyków niewątpliwie taki tworzyły).Ale – jeśli wierzyć Giełżyńskiemu – ruch ten „wychował wiele setek, a oddziałał na tysiące młodych ludzi, którzy na zawsze pozostali wierni idei służby społecznej”.

... do zmowy powszechnej

Była więc wizja socjalizmu opartego na wolności, była cała grupa zapaleńców, trzeba było pokazać drogę. Rolę tę spełni broszura pt.: „Zmowa powszechna przeciw rządowi” wydana w 1905 roku. Zasada jest prosta: zanim uda się wyrzucić rząd carski z Polski – trzeba go wyrzucić z codziennego życia. Nie wolno korzystać z jego szkół, urzędów, policji, sądów. Nie wolno brać państwowych posad, kupować papierów wartościowych, grać w państwowej loterii... Bojkot, bojkot, bojkot. Rewolucja 1905 roku przegrała, ale metoda Abramowskiego święciła sukcesy (choć tylko w niektórych obszarach),. Do myśli tej odwoływała się inteligencja zakładająca polskie szkoły, robotnicy i chłopi, którzy w spółdzielczości dostrzegali sposób na poprawę swego losu. Po 1905 zaczyna się w Kongresówce boom spółdzielczy. Dużo później, niż w Wielkopolsce i Galicji, ale za to z ogromnym rozmachem. Abramowski pisze trzy poczytne broszury, zakłada Towarzystwo Kooperatystów, „które obrosło setkami dobrze prosperujących spółdzielni, zrzeszeń i agend gospodarczych”. Powstaje też, nie bez jego udziału, Związek Towarzystw Samopomocy Społecznej, w którym obok kooperatystów reprezentowanych jest wiele towarzystw oświatowych, wychowawczych i samokształceniowych. Działalność ta jest półjawna, czasem wręcz konspiracyjna. Po odzyskaniu wolności Abramowski coraz wyraźniej widzi konieczność tworzenia struktury quasi-państwowej, ale opartej na samoorganizacji i wzajemności. Umiera w 1918 roku.

Związki przyjaciół i wielkość Siłaczek i Judymów

Jedna z ostatnich wizji Abramowskiego (oczywiście uzbrojona w kolejny statut) to związki przyjaźni (ideę tę przypomina ostatni numer pisma „Federalist(k)a”). To struktura organizacyjna równoległa do kooperatyw, bo oparta na małych wspólnotach, gdzie wzajemna samopomoc i wsparcie mają być podstawą egzystencji. Abramowski proponuje nawet specjalne przyrzeczenie: „Przyrzekam wobec Boga i sumienia własnego, że od tej chwili będę wystrzegał się w życiu swoim samolubstwa, że nie będę nigdy krzywdził innych ludzi dla swojego interesu, że – przeciwnie – starać się będę w miarę możności pomagać innym, stosować w swoim życiu idee pomocy wzajemnej i odnosić sie do innych ludzi jak do przyjaciół, których bieda i krzywda nie mogą być dla mnie obojętne.” Gdy dziś słyszę, że nie potrzebujemy Judymów i Siłaczek, że tamten etos nie znajduje zastosowania w dzisiejszych czasach myślę, jak wiele tracimy. Tracimy na tym, że wraz z transformacją 1989 roku odrzuciliśmy to, co w etosie KORu, w idei masowej solidarności i wizji społeczeństwa podziemnego była z Abramowskiego. Ponieważ, jak mówiła kiedyś Maria Dąbrowska „nie dzieje się w Polsce nic naprawdę wielkiego, mądrego i dobrego, co by nie było przesiąknięte – świadomie albo podświadomie – ideami Abramowskiego”.

Cytaty za: Wojciech Giełżyński: „Edward Abramowski – zwiastun Solidarności” Polonia 1986 oraz Federalist(k)a nr 2/2010

Opracował: Piotr Frączak

Powrót do Indeksu postaci >

KOMENTARZE (0) / DODAJ KOMENTARZ