Środowisko biznesu nie ma powodu, aby traktować ekonomię społeczną, jako źródło zagrożeń, przeciwnie – może być ona uzupełnieniem jego własnych działań i partnerem dla wspólnych przedsięwzięć.
Manifest Ekonomii Społecznej

Spółdzielnia socjalna ELLES z Bydgoszczy
aktualizacja: 20.01.2010
Na początku był brak wiary i poczucia, że się uda. Pięciu obcym sobie osobom może być trudno znaleźć wspólny język, a co dopiero podjąć się wspólnej działalności. „Szybko się pokłócicie” – słyszały często członkinie Spółdzielni Socjalnej ELLES. Odniosły jednak sukces. Przedsiębiorcze panie od kilku miesięcy dbają o urodę mieszkanek Bydgoszczy. I chętnych z każdym dniem przybywa!

Data publikacji: październik 2009

W otoczeniu czarnej skórzanej kanapy z fotelami, luster, słoiczków z kremami, emulsjami, lakierami do paznokci, pędzelków do makijażu, członkinie ELLES prowadzą Salon Urody ELLES. Intencją było utworzenie miejsca, w którym klientki poczują się jak w domu, stąd ta kanapa - przekonują. Choć jak same mówią - stworzenie atmosfery nie było najtrudniejsze.

Najgorsze były początki

Po pierwsze, podjęcie decyzji, o tym by rozpocząć działalność, czyli założyć spółdzielnię socjalną. Nazwa początkowo kojarzyła się nieciekawie, z czasami komunizmu. Po drugie, jak jedno przedsiębiorstwo ma być prowadzone przez kilka osób? Same panie miały mało wiary, że to możliwe. Pięć kobiet, które wcześniej się nie znały. Każda z pań z innym doświadczeniem, w różnym wieku. Istniało prawdopodobieństwo, że nie dojdą do porozumienia, pojawi się konflikt i o potencjalnych zyskach nie będzie mowy. Ale znalazły drugą stronę medalu.

„- To, że jest nas pięć to nasz atut, siła przetargowa. Indywidualnie trudniej jest ubiegać się o dotacje, kredyt, wynegocjowanie dobrych warunków. A kiedy się spotykamy w pięć, nikt nam nie odmówi”.

Dodatkową trudnością było, to że w Bydgoszczy nie ma innej spółdzielni socjalnej, stąd brakowało członkiniom dobrej praktyki w najbliższym środowisku.

Zaczęło się od inspiracji pani Iwony Borkowskiej, która prowadzi Agencję Pośrednictwa Pracy oraz działa w bydgoskim Stowarzyszeniu na Rzecz Rozwoju Kobiet Gineka.

Na jednej z konferencji, w której uczestniczyła Pani Iwona, usłyszała o spółdzielniach socjalnych. Taka spółdzielnia to szansa dla ludzi, którzy mają problemy na rynku pracy. Ma ich integrować i aktywizować zawodowo. Powiatowe Urzędy Pracy dysponują środkami na dotacje dla bezrobotnych, którzy zakładają spółdzielnię. Należy zebrać co najmniej pięć osób, każda z nich może dostać maksymalnie po 12,7 tys. zł. Dodatkowo Urząd Pracy finansuje szkolenia zawodowe, biznesowe, marketingowe, z prawa pracy itp. Pani Iwona od razu pomyślała, że założenie takiej spółdzielni to dobry pomysł. Przekonała do niego Katarzynę Nowakowską, którą znała z Gineki.

Katarzyna nie miała stałego zatrudnienia. Przed laty prowadziła salon kosmetyczny, ale obciążona opłatami za wynajem lokalu i świadczenia ubezpieczeniowe zamknęła działalność. Marzyła o założeniu salonu kosmetycznego, ale brakowało jej odwagi. Propozycja Iwony pojawiła się w dobrym momencie. Naturalnie pojawiły się wątpliwości, czy spółdzielnia to dobry pomysł, ale postanowiła spróbować poszukać wspólniczek. Najpierw pomyślała o jednej z uczennic szkoły wizażu, w której prowadziła zajęcia, Karolinie Kępce.

Karolina szukała pracy w zawodzie, ale sprawiało jej to dużą trudność, bo nie posiadała doświadczenia. Propozycja nauczycielki bardzo ją ucieszyła. Na spotkanie przyszłych założycielek przyprowadziła koleżankę ze szkoły Natalię Skibińską.

Natalia jest najmłodsza w spółdzielni, ma 22 lata. O chęci wykonywania zawodu kosmetyczki, wiedziała „od dziecka”. Dlatego poszła do policealnej szkoły kosmetycznej. Tam poznała i Karolinę, i Kasię. Nie zastanawiała się długo nad podjęciem decyzji, by współtworzyć spółdzielnię.

Alicja Rembisz nie pracowała zawodowo, zajmowała się dwójką dzieci. Pracowała głównie w domu, czasem pomagała mamie w prowadzeniu kwiaciarni. Katarzyna znała mamę Ali. Postanowiła zaproponować Alicji udział w Spółdzielni. Nie było to łatwe. Alicja bała się, że nie da sobie rady w pracy. A pracując - z wychowaniem dzieci. Dlatego długo się zastanawiała, czy przyłączyć się do pozostałych pań.

Katarzyna, Karolina, Natalia, Alicja, a piąta osoba? Iwona Borkowska wspierała panie, ale nie mogła z nimi założyć spółdzielni jako bezrobotna, bo bezrobotna nie była. Inicjatorki spółdzielni poprosiły o pomoc dyrektorkę Powiatowego Urzędu Pracy. Właśnie ona zaproponowała im Alinę Klatecką, wizażystkę, stylistkę, kosmetyczkę. Bez pracy.

Alina miała dużo umiejętności, energii i... 44 lata. Dla potencjalnych pracodawców o połowę za dużo. Czuła się młodo, rozpierała ją energia. Wysłała setkę CV. Bez efektów. Jako pierwsza w Bydgoszczy,
jeszcze w latach 90-tych, założyła studio wizażu. Ale mieszkanki miasta nie były jeszcze gotowe na korzystanie z tego typu usług. Potem otworzyła salon kosmetyczny, ale tak, jak i Katarzynę zgubiły ją opłaty. Właśnie skończył jej się zasiłek i oszczędności, kiedy w piśmie z Urzędu Pracy dostała informację, że może przystąpić do spółdzielni.

Razem łatwiej im było pod górkę

W maju 2008 roku panie spotkały się po raz pierwszy z dyrektorką PUP. Z wyglądu pięć, niezbyt pewnych siebie, kobiet na życiowym zakręcie. Ale pełnych zapału, z błyskiem w oku. Z dnia na dzień stawały się coraz silniejsze. Urząd Pracy wysłał każdą z członkiń spółdzielni na kursy doszkalające. Otwarcie salonu panie planowały już we wrześniu. Chciały to zrobić jak najszybciej, bo każda z nich była bez pracy.

Jednak we wrześniu nie było to jeszcze możliwe - okazało się, że panie muszą jeszcze przejść szkolenia z zakresu ABC biznesu. Jesienią wynajęły lokal w centrum miasta. I  kiedy już zaczęły go remontować, administrator stwierdził, że ma inne plany. Przeniosły się więc do niewielkiego lokalu w dobrym punkcie Bydgoszczy. A potem do kolejnego lokalu, przy Grunwaldzkiej. Dopiero tu urządziły swój Salon Urody Elles. Otworzyły go dopiero w kwietniu 2009, czyli prawie rok po pierwszym oficjalnym spotkaniu w PUP.

Działalność została zarejestrowana już w grudniu, panie otrzymały również wtedy dotację. Niestety, lokal przy Grunwaldzkiej był wolny dopiero od końca stycznia. W lutym i marcu go wyremontowano. Problemy pojawiały się w wielu miejscach. Działalność zarejestrowano na adres pierwszego lokalu i trzeba było nanosić zmiany we wszystkich dokumentach. Niemniej działalności nie otwierała jedna osoba. Te wszystkie problemy razem było łatwiej przetrwać. Czasem emocje brały górę, innym razem wszystko obracały w żart, ale miały poczucie, że może być tylko lepiej.

Pieniędzy na założenie salonu nie było za dużo. Każda ze spółdzielniczek otrzymała po 8,8 tys. zł dotacji, z czego połowę przeznaczyły na urządzenie swoich stanowisk pracy. Na adaptację pomieszczeń zostało ponad 20 tys. zł. Aby zaoszczędzić, pani same malowały, szlifowały ściany, kładły tapety.

Obecnie Panie mają kilkanaście stałych klientek, niektóre przychodzą do Salonu co tydzień. Jak same mówią, to dużo, zważywszy, że Salon Urody ELLES na rynku funkcjonuje dopiero kilka miesięcy. Mimo że w ciągu lata zauważyły, że ruch jest mniejszy, nie przejmują się tym. Tłumaczą to tym, iż klientki i klienci są często na urlopach. Jesienią wszystko się zmieni.

W Salonie Urody dobrze im się pracuje. O klientów się nie kłócą, bo chociaż wszystkie potrafią zrobić manicure i inne zabiegi kosmetyczne, każda pani ma swoją specjalność. Dzięki temu w ofercie salony znajdują się:
 

  • makijaż permanentny i piercing to domena Katarzyny,
  • zabiegi kosmetyczne i przedłużanie rzęs to specjalności Karoliny,
  • pielęgnacja rąk i stylizacja paznokci klientek, tu celuje Natalia,
  • manicure i pedicure, także leczniczy, gdzie najlepiej się odnajduje Alicja,
  • wizaż i stylizacja to obszar usług Aliny.


Cieszą się, że robią to, co lubią i już na tym zaczęły zarabiać. Jeszcze nie za wiele. Średnio około tysiąca złotych miesięcznie na osobę, ale liczyły się z tym, że pierwsze miesiące będą ciężkie. Podkreślają, że jest lepiej niż zakładały. Prowadzą własny podmiot. Czują się wolne, niezależne. Stoją na własnych nogach.

A co dalej?

Członkinie Spółdzielni ELLES planują kolejne inwestycje. Zbierają środki, aby kupić więcej sprzętu. Fotel kosmetyczny z masażem, podświetlaną wanienkę do pedicure. Zastanawiają się nad urządzeniem w obecnej lokalizacji punku SPA. Alina i Katarzyna wyruszają na Dni Mody do Paryża. Nie dalej jak 1,5 roku temu pozostawało to tylko w sferze marzeń.

Kontakt:
Spółdzielnia Socjalna ELLES
ul. Łomżyńska 33
85-863 Bydgoszcz
Tel: 0 52 525-66-77

Opracowanie na podstawie materiału udostępnionego przez Spółdzielnię Socjalną ELLES, Michał Piotrowski, Kujawsko-Pomorski Ośrodek Wsparcia Inicjatyw Pozarządowych TŁOK.

Materiał powstał w ramach projektu „Ośrodek Wsparcia Inicjatyw Ekonomii Społecznej” realizowanego przez Kujawsko-Pomorski Ośrodek Wsparcia Inicjatyw Pozarządowych w partnerstwie z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych.


Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Działanie 7.2. "Przeciwdziałanie wykluczeniu i wzmocnienie sektora ekonomii społecznej", 7.2.2 "Wsparcie ekonomii społecznej". Człowiek – najlepsza inwestycja


 

KOMENTARZE (0) / DODAJ KOMENTARZ

PATRONATY I WSPÓŁPRACA