Ekonomia społeczna nie zmusza do wyboru między wolnością a solidarnością. W istocie wskazuje na to, że prawdziwa solidarność bierze się właśnie z wolności, i jako taka nie da się zadekretować.
Manifest Ekonomii Społecznej

Dotacje są łatwe, pożyczki lepsze
KRZYSZTOF CIBOR
aktualizacja: 21.11.2013
Pożyczka jest bardziej wymagająca niż dotacja, ale daje większe szanse na rozwój. Jednak – ze względu na misję przedsiębiorstw społecznych – powinna to być pożyczka na preferencyjnych warunkach – rozmowa z dyrektorem Markiem Szczepańskim z Banku Gospodarstwa Krajowego, beneficjentem systemowym pilotażowego projektu funduszu pożyczkowego dla przedsiębiorstw społecznych.

Przejdź na stronę Funduszu ES >

Dlaczego przedsiębiorstwa społeczne potrzebują zwrotnych instrumentów finansowych?

Gdybym zapytał pana jako przedsiębiorcę, czy woli pan pożyczkę, poręczenie czy dotację, pewnie wybrałby pan dotację. Ale jeśli zakładamy, że przedsiębiorstwa społeczne powinny na otwartym rynku konkurować ze zwykłymi przedsiębiorstwami, to poza dotacjami, które być może czasem są potrzebne na początku, powinny finansować swój rozwój korzystając z instrumentów zwrotnych – pożyczek lub kredytów.

Pożyczka jest bardziej wymagająca niż dotacja. Jeśli biorę pożyczkę, muszę lepiej wszystko zaplanować, skalkulować ryzyko. Jednak – ze względu na misję przedsiębiorstw społecznych – powinna to być naszym zdaniem pożyczka na preferencyjnych warunkach.

Dlaczego warunki miałyby być preferencyjne?

Podmioty ekonomii społecznej działają na rynku, ale mają do wykonania pewną misję związaną z polityką rynku pracy czy polityką społeczną. Żeby wypełnić tę misję powinny się rozwijać, czyli również pozyskiwać pieniądze na rozwój. Trudno mi sobie wyobrazić, że takim źródłem będzie kredyt komercyjny. Bank raczej rzadko będzie chciał inwestować w spółdzielnię socjalną. Dlatego potrzebna jest interwencja publiczna, jaką jest nasz pilotaż.

Czy popyt na pożyczki jest taki, jakiego państwo się spodziewali?

Na początku projektu byliśmy pełni obaw, czy środki na pożyczki – ostatecznie przecież nie bardzo duże, bo około 25 milionów – będą w pełni wykorzystane. Co prawda była przeprowadzona analiza luki finansowej wśród przedsiębiorstw społecznych, ale każde takie badanie ma swoje ograniczenia i jest tylko pewną prognozą.

Pierwsze miesiące pilotażu pokazują jednak, że popyt na pożyczki jest znaczny i uda się rozdysponować te pieniądze. Dzięki pilotażowi będziemy też wiedzieli, czy sektor przedsiębiorczości społecznej potrzebuje więcej środków zwrotnych.

Jeżeli mówimy o zapotrzebowaniu, od samego początku pojawiały się głosy, że pożyczki to za mało i potrzebne są również poręczenia. Jak państwo to oceniacie?

Była rozważana opcja, by w ramach tego pilotażu uruchomić zarówno fundusz pożyczkowy jak i poręczeniowy, ale ostatecznie zdecydowano, że jest na to za mało czasu i pieniędzy. Moim zdaniem wśród większości przedsiębiorstw społecznych poręczenia nie cieszyłyby się większym powodzeniem niż pożyczki.

Dlaczego?

Jeżeli reprezentuje pan bardzo małą organizację pozarządową, nie będziemy w stanie poręczyć 100% pańskiej pożyczki. Czym pan ją zabezpieczy, nie mając odpowiedniego kapitału? Proszę pokazać bank, który w takiej sytuacji udzieliłby panu kredytu. Nie dotyczy to oczywiście dużych przedsiębiorstw społecznych, które mogą liczyć na kredyt w banku komercyjnym.

Czy to znaczy, że funduszu poręczeniowego nie będzie?

Oczywiście przygotowujemy się, by w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój korzystać z obydwu instrumentów – również funduszu poręczeniowego. Ten fundusz jest zapisany także w Krajowym Programie Rozwoju Ekonomii Społecznej. Natomiast proponujemy kolegom z MRR rozwiązanie, które testowaliśmy już w przypadku programu JEREMIE. Polegałoby to na tym, że pośrednicy wyłonieni w konkursach otrzymywaliby środki na obydwa instrumenty i w sytuacji, gdy nie byłoby wystarczającego popytu na poręczenia, środki te mogłyby być przesunięte do funduszu pożyczkowego.

Joanna Wardzińska z Towarzystwa Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych wskazywała, że być może jednym z pozytywnych skutków pilotażu będzie zwiększenie świadomości bankowców na temat potencjału sektora ekonomii społecznej. Czy ma pan sygnały, że ten edukacyjny aspekt już działa?

Takie sygnały jeszcze do nas nie docierają, ale rzeczywiście zgadzam się z tą tezą. Jeśli bowiem udzielana jest pożyczka, to zostanie ona w pewnym momencie spłacona. Za nią zostanie coś kupione. Bank komercyjny, rozważając udzielenie kredytu, będzie patrzył po pierwsze na historię kredytową, po drugie na majątek, którym można zabezpieczyć kredyt. Więc ta pożyczka może być dobrym przygotowaniem do kolejnego kroku – zaciągnięcia kredytu. Na razie jednak ten efekt jeszcze nie jest widoczny.

Jak BGK układa się współpraca z TISE?

Współpraca jest bardzo dobra, powiedziałbym nawet, że modelowa. TISE ma olbrzymie doświadczenie w finansowaniu sektora podmiotów ekonomii społecznej, zna jego specyfikę, co było jednym z powodów, dla których to właśnie TISE zostało wybrane na pośrednika udzielającego pożyczek.

Oczywiście TISE komentowało założenia pilotażu. Założenia powstały w wyniku długich rozmów przedstawicieli Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i Banku Gospodarstwa Krajowego. My byliśmy tą stroną ustaleń, która zastanawiała się, czy projekt jest możliwy do wdrożenia – nie mieliśmy natomiast wpływu na rozstrzygnięcia w kwestiach merytorycznych, gdyż nie byliśmy ekspertami w dziedzinie ekonomii społecznej. Teraz TISE zwraca uwagę na różne problemy właśnie z perspektywy podmiotu, który dobrze zna sektor.

Niestety nie wszystkie poprawki łatwo jest wprowadzić, o niektórych muszą zdecydować zainteresowane ministerstwa, a inne są na tym etapie już nie do przeforsowania ze względu na nasze umowy z Komisją Europejską.

Co udało się poprawić?

Dosłownie przed chwilą uzgodniliśmy uproszczenia dotyczące sprawozdawczości i formularza wniosku o pożyczkę. Ale na przykład zwiększenie limitu zatrudnienia tak, aby włączyć do grupy beneficjentów spółdzielnie pracy i spółdzielnie inwalidów zatrudniające powyżej 50 osób, jest niemożliwe ze względu na wcześniejsze ustalenia. Zbieramy jednak te doświadczenia i chcielibyśmy je wykorzystać po zakończeniu pilotażu.

Czy to, że wszędzie wygrał ten sam pośrednik jest dobre?

Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wybór nastąpił w drodze postępowania przeprowadzonego zgodnie z PZP. Z jednej strony TISE ma bardzo dobre przygotowanie i radzi sobie dobrze z wdrażaniem projektu, ale z drugiej strony nic tak dobrze nie robi jak konkurencja.

A czy są państwo zadowoleni ze swojej metodologii oceny ryzyka?

Metodologia została opracowana przy wykorzystaniu doświadczeń współpracujących z nami funduszy pożyczkowych. Zasięgnęliśmy także opinii kilku organizacji pozarządowych oraz podmiotów ekonomii społecznej. To narzędzie jest zresztą cały czas modyfikowane, co również jest ogromną zaletą pilotażu.

Czy mają państwo jeszcze jakieś przemyślania – co zmienić w funduszu pożyczkowym?

Na pewno chcielibyśmy wybierać pośredników nie w drodze przetargu, a na zasadzie konkursu, który daje większe możliwości oceny doświadczenia danego podmiotu pod kątem współpracy z podmiotami ekonomii społecznej oraz jego aktywności w danym regionie. W pilotażu to się nie udało ze względów formalnych, ale mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mogli dokonać wyboru pośredników w drodze konkursu.

Jeśli znajdzie się znacząco więcej środków, chcielibyśmy, by były one rozdysponowywane w województwach a nie w makroregionach, co ułatwi pośrednikom dotarcie do potencjalnych pożyczkobiorców z ofertą pożyczkową i poręczeniową.

Dobrze byłoby też, rozważyć możliwość oferowania pożyczek także średnim przedsiębiorstwom społecznym. Myślimy również o wydłużeniu okresu kredytowania oraz o zwiększeniu maksymalnej kwoty udzielanych pożyczek. Wreszcie należy rozszerzyć grupę beneficjentów, być może także o podmioty ekonomii społecznej, które działają krócej niż rok.

Rozmawiał Krzysztof Cibor, Ekonomiaspoleczna.pl

Artykuł pochodzi z portalungo.pl

PRZEŚLIJ ZNAJOMEMU | DO DRUKU
KOMENTARZE (0) / DODAJ KOMENTARZ