W świecie rynku opartego na często na anonimowym systemie transakcji i przepływu kapitału, wzajemność i zaufanie mogą tworzyć elementy rynkowej przewagi.
Manifest Ekonomii Społecznej

Krajowy Program Rozwoju Ekonomii Społecznej - co dalej?
KRZYSZTOF CIBOR, EKONOMIASPOLECZNA.PL
aktualizacja: 16.11.2012
50 tysięcy miejsc pracy w sektorze przedsiębiorczości społecznej do 2020 roku – to nowa propozycja celu Krajowego Programu Rozwoju Ekonomii Społecznej, zaproponowana przez Cezarego Miżejewskiego, animatora procesu tworzenia KPRES. Skąd wzięła się ta liczba i jakie jeszcze zmiany czekają KPRES – sprawdził portal Ekonomiaspoleczna.pl

– 50 tysięcy to konkretny cel – mówi Cezary Miżejewski. Pieniądze na te miejsca pracy będą pochodziły ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Funduszu Pracy. – Myślę, że to jest w zasięgu naszych możliwości finansowych i organizacyjnych. Chciałbym, żeby przeciętnie w Powiatowym Urzędzie Pracy było rocznie zarezerwowanych środków na 5–10 miejsc pracy w podmiocie ekonomii społecznej. PUP dostawałby kolejne środki dopiero, gdyby udało mu się wydać te dotychczasowe.

Oczywiście wszystko zależy od tego w jakiej formie pomysł Miżejewskiego przejdzie przez Zespół ds. rozwiązań systemowych w zakresie ekonomii społecznej i trafi do Ministerstwa Pracy, które zamierza przyjąć go jako dokument rządowy.

Trudne konsultacje, duże kontrowersje

KPRES został przygotowany przez grupę strategiczną, której przewodniczył Cezary Miżejewski. Dokument przedstawiono latem opinii publicznej. Odzew był dość duży. W konsultacjach wzięło udział około 100 podmiotów. Jeszcze na początku października Cezary Miżejewski przedstawił raport z konsultacji.

Raport nie pozostawia wątpliwości – dokument wymaga dopracowania. Z krytyką spotkały się przede wszystkim zawarta w Programie diagnoza obecnego stanu ekonomii społecznej oraz część dotycząca celów i wskaźników. Wiele osób i instytucji (w tym np. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego) zgłaszało również obiekcje do proponowanego w projekcie Krajowego Centrum Ekonomii Społecznej.

Osobną odsłonę dyskusji na temat KPRES mieliśmy szansę zobaczyć podczas VI Ogólnopolskich Spotkań Ekonomii Społecznej, gdzie poważną krytykę dokumentu przedstawił między innymi Jan Jakub Wygnański z Pracowni Badań i Innowacji Społecznych Stocznia oraz Joanna Wardzińska z Towarzystwa Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych.

Co z tymi uwagami zrobią autorzy dokumentu? Na spotkaniu Zespołu ds. rozwiązań systemowych w zakresie ekonomii społecznej Cezary Miżejewski zaprosił do współpracy nowych członków Zespołu, w tym Łukasza Broniszewskiego PRZEDSTAWICIELA OFOP-U I Kujawsko-Pomorskiej Federacji Organizacji Pozarządowych, która przedstawiła jedną z najsilniejszych opinii przeciwko KPRES w tamtej formie.

Diagnoza od nowa

Łukasz Broniszewski powiedział dla portalu Ekonomiaspoleczna.pl, że obecnie zajmuje się wraz z Tomaszem Schimankiem pracą nad nową wersją części diagnostycznej dokumentu. Jego zdaniem należy zebrać istniejące dane i przyjrzeć się, jakie działania podejmowane do tej pory były efektywne, a jakie nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. – Nie wystarczy zajrzeć do KRS i policzyć istniejące w rejestrze podmioty. Trzeba przyjrzeć się, ile podmiotów rzeczywiście istnieje, czy przynoszą jakiś zysk – mówi Broniszewski.

Uważa on, że duża część danych wcale nie wymaga kosztochłonnych badań. – Możemy zapytać ROPSy, które zajmują się OWESami, ile godzin wsparcia poszczególne ośrodki udzieliły, ale przede wszystkim – jaka jest kondycja wspartych przedsiębiorstw społecznych.

Zdaniem Broniszewskiego dokument po szczegółowej diagnozie stanu obecnego i potrzeb, powinien wyznaczać cele na poziomie różnych form przedsiębiorstw społecznych. – Inne cele powinny mieć spółdzielnie socjalne, inne przedsiębiorstwa społeczne typu spółki, inne organizacje pozarządowe prowadzące działalność gospodarczą czy odpłatną.

Miżejewski jest mniej optymistyczny w odniesieniu do diagnozy. – Wykonałem pewną pracę, ale nie znalazłem żadnej ogólnokrajowej analizy przedsiębiorczości społecznej. Wyciągnijmy analizy, jeśli są. Ale ich nie ma! Wszystko opiera się na pewnych szacunkach.

Sugeruje, że część tych szacunków można oprzeć na danych regionalnych, ale wielu rzeczy tam nie ma.

Państwowe Centrum, czy społeczny Komitet?

Broniszewski utrzymuje również krytykę Krajowego Centrum Ekonomii Społecznej. Jego zdaniem tworzenie „nowego departamentu”, który centralnie będzie monitorował działania w różnych regionach jest niepotrzebne. – Czy nie wystarczyłby rodzaj komitetu monitorującego, ciało składające się z przedstawicieli ministerstw, ale również organizacji społecznych, które jedynie bardzo ogólnie monitorowałoby sytuację ekonomii społecznej, ale większość interwencji delegowałoby do regionów? – pyta Broniszewski.

Uważa on, że rolę społecznej kontroli w regionach mogłyby pełnić wojewódzkie Rady Działalności Pożytku Publicznego. – Wiedzą one, co się dzieje na ich terenie i mogłyby doradzać Urzędowi Marszałkowskiemu czy Instytucji Pośredniczącej II stopnia, w zakresie realizacji programu w regionie – proponuje Broniszewski.

Cezary Miżejewski broni idei krajowego centrum i również coraz bardziej skłania się do koncepcji społecznego komitetu. – Komitet koordynacyjny składający się z przedstawicieli kilku ministerstw i strony społecznej mógłby być miejscem „robienia polityki”. Wyobrażam sobie go na wzór francuskich komitetów akcji socjalnej, które były zadaniowymi gremiami o mieszanej strukturze, trochę zajmowały się administrowaniem, trochę konsultacją) – mówi autor propozycji.

Komitet monitorowałby wykonywanie KPRES, zlecał badania, posiadał pewną decyzyjność, zaś na poziomie Ministerstwa Pracy istniałby dwuosobowy punkt konsultacyjny wykonawczy wobec komitetu – proponuje obecnie Miżejewski.

Koniec z OWESowymi „supermarketami”?

Cezary Miżejewski ma również nową wizję struktury wsparcia. Jego zdaniem można spróbować odejść od ośrodków wsparcia ekonomii społecznej realizujących komplementarne usługi względem podmiotów ekonomii społecznej.

– Nasz błąd polegał na tym, że chcieliśmy stworzyć super instytucje, które ogarną wszystko – uważa Miżejewski i proponuje budowę trzystopniowego systemu wsparcia świadczącego różne usługi. Pierwsza, najliczniejsza grupa OWESów służyłaby animacji i pobudzaniu inicjatyw lokalnych (również nieformalnych). – Skoro uznaliśmy, że nie ma ekonomii społecznej bez aktywności społecznej, to potrzebujemy takich instytucji – uważa Miżejewski i twierdzi, że mogłoby ich być w kraju nawet około stu.

Drugi poziom infrastruktury wsparcia według nowej koncepcji Miżejewskiego to podmioty przygotowujące już konkretnie do utworzenia przedsiębiorstwa społecznego i jego profesjonalizacji. Urzędy Pracy kierowałyby do takich OWESów osoby i grupy chcące założyć spółdzielnię socjalną czy inne przedsiębiorstwo. Pieniądze na utworzenie pojawiałyby się dopiero po przygotowaniu grupy.

Urząd pracy mógłby kontraktować do podmiotów niepublicznych nie tylko przygotowanie, ale całość zadania związanego z utworzeniem przedsiębiorstwa (również dotacje). Jednak – zdaniem Miżejewskiego – powinno pozostać to zadaniem publicznym.

I wreszcie na trzecim poziomie OWESy zajmowałyby się wspieraniem istniejących przedsiębiorstw społecznych. Te instytucje, których w skali kraju nie powinno być więcej niż kilkanaście, powinny zdaniem Miżejewskiego wykazywać się najwyższym profesjonalizmem, prowadzić działalność gospodarczą, spełniać standardy ISO itp.

Co ważne, na każdym poziomie OWESów byłyby zdefiniowane inne rezultaty, a wynagrodzenie dla instytucji byłoby skorelowane z osiągnięciem tych rezultatów.

Również Broniszewski uważa że OWESy powinny zmienić swoje oblicze. Jego zdaniem mogłyby być to przede wszystkim małe podmioty zatrudniające zewnętrznych ekspertów w zależności od potrzeb zgłaszanych przez beneficjentów ostatecznych. – System wsparcia jest potrzebny, ale nie rozbuchany. Wiele z tych instytucji powstaje tylko dlatego, że mają na to środki. Należy sprofesjonalizować OWESy, certyfikować ich usługi i rozliczać z efektów – uważa Broniszewski.

Cezary Miżejewski nie widzi jednak możliwości całkowitej rezygnacji z kształtowania polskiej ekonomii społecznej poprzez podaż środków (a nie – tak jak chciałoby wielu jego adwersarzy – poprzez wsłuchiwanie się w popyt po stronie przedsiębiorców społecznych). – Nasze społeczeństwo, przeorane historycznie, ma wyraźne problemy z samoorganizacją. Jeśli państwo nie przyjdzie i nie powie: „chcemy wam pomóc się organizować, to się nie uda”.

Stąd – jego zdaniem – konieczność wywoływania podaży. Zresztą, zdaniem Miżejewskiego, widzimy pozytywne przykłady. – Młodzież pozytywnie odpowiada na tę podaż i widać, że powstają wśród tej grupy dobre spółdzielnie socjalne – uważa Miżejewski.

Czy pośpiech jest potrzebny?

– Jakie by to środki nie były, musimy skupić się na tym, aby były wydawane mądrze i efektywnie, a nie szły w komin administracyjny. Powinniśmy dać możliwość tworzenia ludziom od dołu tworzenia, a nie budować sztywną strukturę od góry. Bo w ten sposób nie wyzwolimy społecznej energii – twierdzi Broniszewski

Odpowiadając z kolei na zarzuty o to, że KPRES „upaństwawia” sektor, Miżejewski mówi, że chodzi mu o wyraźne wpisanie ekonomii społecznej w polityki publiczne. – Tak, KPRES ma być programem państwowym. Ale programem państwowym, w ramach którego obywatele będą zdobywać coraz większą przestrzeń. Ten dokument ma służyć odbudowie społeczeństwa, ale także państwa rozumianego jako siła zdolna reagować na społeczne potrzeby – mówi Miżejewski.

Jego zdaniem istotne jest obecnie sformułowanie programu w tym roku tak, aby w przyszłym mógł stanowić podstawę projektowania programów operacyjnych. – Oczywiście KPRES nie jest adresowany wyłączne do pieniędzy europejskich, ale właśnie te fundusze będą finansować w głównej mierze najważniejsze elementy systemu: zakładanie przedsiębiorstw społecznych, fundusze pożyczkowe i przede wszystkim system wsparcia – mówi Miżejewski.

Łukasz Broniszewski uważa, że nie jesteśmy w stanie tak szybko dobrze przygotować KPRES. – Musimy mieć szczegółowe dane do diagnozy i dopiero wówczas formułować cele i dobierać instrumenty. To zabierze trochę czasu i pieniędzy. Na obecnym etapie możemy jedynie nieco przypudrować istniejący projekt – mówi Broniszewski.

Z kolei Miżejewski pytany o to, czy nie warto wstrzymać się z programem i przygotować go bez pośpiechu mówi: – Urzędnicza machina ruszyła i tego nie zatrzymamy. Nie możemy teraz administracji powiedzieć: „słuchajcie, musimy jeszcze przemyśleć!”. Rząd czeka na program i musimy zrobić wszystko, by go dostarczyć.

16 listopada w Warszawie grupa strategiczna spotyka się, by dalej pracować nad zmianami w dokumencie.

Krzysztof Cibor, Ekonomiaspoleczna.pl

KOMENTARZE (6) / DODAJ KOMENTARZ

~ES / 24.11.2012, 08:34

zawidziony
"Jakie by to środki nie były, musimy skupić się na tym, aby były wydawane mądrze i efektywnie, a nie szły w komin administracyjny. Powinniśmy dać możliwość tworzenia ludziom od dołu tworzenia, a nie budować sztywną strukturę od góry. Bo w ten sposób nie wyzwolimy społecznej energii – twierdzi Broniszewski" Jako prowadzący przedsiębiorstwo społeczne w małej wsi popieram w całości. W chwili obecnej zbyt wiele środków pochłanianych jest na poziomie doradztwa, wsparcia itp - np OWESY, ROEFSY itp. twory. Oczywiście jest potrzeba edukowania ale koszt jest zbyt duży. Pochłaniane są zbyt duże środki na utrzymanie tego administracyjnego tworu. Pieniądze powinny lądować niżej. Propozycja stworzenia nowego zmodyfikowanego EQUAL'a wydaje się być bardzo dobra. Dajcie nam na dole narzędzia do pracy to pokażemy co oznacza ekonomia społeczna. Więcej czasu nie mam gdyż muszę jeszcze opracować nową ofertę usługową stowarzyszenia.

~mzakrzewski / 19.11.2012, 09:19

Się nazywa bajzel
Lub jak kto woli- burdel organizacyjny! sprawa kręci się od lat. Wydano setki milionów złotych na dzialania, z ktorych newiele wynika. Pan C. Miżejewski siedzi w tym biznesie od początku i powiada, że nie barzdo wie co się w kraju dzieje w ekonomi spolecznej w kraju? Infantylizm? jak na razie es. przypomna mi pion propagandy nieboszczki PZPR. Od szczebla krajowego (KC PZPR), poprzez wojewódzkie (KW PZPR) po struktury terenowe. czyż yo niejest w sumie piękne? Ideolodzy, dyskutanci, struktury pionowe, poziome i mialkość w działaniu! towarzystwo kombinuje, jak wpisac się w nowe finansowanie UE bo są zapowiedzi nie dawania kasy za nic, jak w alokacji 2007-13 Więc ekonomia ta przyda się. Jako ideologiam polskiegom kapitalizmu gdzie coraz mniej ustawionych ma coraz więcej dóbr. Więc pozostalym, aby nie pyszczyli daje sie ideologę: obywatelską, społeczną itd. Niech się cieszą, że maja na cokolwiek wpływ. Jeszcze jedno: piewcy tematu powołują się na chlubne dośwadczenia Włoch, Hiszpanii, Portugalii. Ostania sytuacja ekonomiczno- społeczna w tych krajach raczej nie zachęca do nasladownictwa...

~Cezary Miżejewski / 18.11.2012, 04:47

Do Małgorzaty
Droga Pani Małgorzato. Zapraszamy do współpracy. Myślę, że w powyższym tekście jest oczywiście wiele uproszczeń. Żadne ośrodki nie będą tworzyć przedsiębiorstw. Ich liczba raczej wynikała z pomysłu na scalenie wszystkich sieci NGO, ROEWS, OWES. Jest potrzebne wsparcie przy animacji społeczności lokalnych. Inne natomiast kompetencje potrzebne są przy wsparciu podmiotów a inne przy wspieraniu istniejących przedsiębiorstw. Tych ostatnich niech będzie z 16 ale takich co naprawdę umieją pomagać. Nie sądzę aby nad dokumentem pracowali teoretycy i to z Warszawy. Głownie przyjeżdżają z Polski. Co więcej cały czas dokument jest konsultowany. Ale jeśli nadal jest źle to zapraszam do współpracy. Każdy głos jest ważny. Pozdrawiam i zapraszam

~Małgorzata / 17.11.2012, 12:05

znowu to samo
Zdaje się, że w Warszawie nie obowiązują zasady tworzenia projektów społecznych. Kto ma być grupą docelową w tym projekcie ? Gdzie analiza problemów i potrzeb tej grupy ? Gdzie współudział grupy docelowej w tworzeniu projektu ? Celem głównym ma być 50 tys miejsc pracy w ES do 2020 ? Rozumiem, że cele szczegółowe, to ośrodki wsparcia na 4 poziomach - łącznie około 150; wychodzi na każdy ośrodek 334 utworzone miejsca pracy przez 6 lat, rocznie 56, czyli około 10 podmiotów. Oceniam, że jest to możliwe tylko przy dużej aktywności animatorów z tych ośrodków i elastyczności wydatkowania pieniędzy. Nie zmienia to faktu: tworzony jest program ogólnopolski na podstawie pomysłów warszawskich specjalistów teoretyków - czy ktoś sprawdził jak to zadziała w terenie ? A może te podmioty ES mają powstać w stolicy ? - jak wiadomo, tam jest największa bieda i bezrobocie. Jeśli celem tego programu ma być wydanie pieniędzy, to przewiduję sukces; gorzej będzie z zakładaniem podmiotów ES. Gratulacje.

~Cezary Miżejewski / 16.11.2012, 08:28

Wychodźmy sobie naprzeciw
Przesada jest z tą tezą że Miżejewski coś wymyślił. To efekt dyskusji i prac wielu ludzi. Ale nie to jest najważniejsze. Myślę, że sprawę koordynowania jakoś rozwiążemy. Propozycje aby robił to Komitet złożony w połowie z ludzi ekonomii społecznej w połowie z administracji z komórką w ministerstwie jako sekretariatem rozwiąże ten problem. To najmniej ważne. Dużo ważniejsze są kwestie jak tworzyć miejsca pracy w sektorze ekonomii społecznej i w przedsiębiorstwach społecznych, jak wspierać istniejące firmy społeczne pożyczkowo i infrastrukturalnie, oraz jak umiejscowić ekonomię społeczną we wspólnotach samorządowych. Mamy do wykorzystania dużą szansę i trzeba wyciągać wnioski z dotychczasowych błędów jak i sukcesów. Niektóre organizacje infrastrukturalne nie umiały sobie z tym prowadzić, szukamy więc wspólnie rozwiązań, aby to zmienić. Bo to że potrzebujemy takiego wsparcia, jest chyba oczywiste. Jak spowodować aby gminy traktowały nas jako partnerów a nie klientów. I na to są sposoby, choć oczywiście nie wszystko przychodzi od razu. Jak stworzyć system dzięki któremu będziemy tworzyli trwałe a nie projektowe miejsca pracy. Ok nie wszystko jest oczywiste i nie na wszystko są dobre pomysły. Nie gloryfikuję państwa jako remedium na wszystko. Czesć naszych bolączek wynika ze stanu w jakim znajduje się państwo i sektor obywatelski. Uważam jednak, że państwo powinno tak konstruować politykę aby organizacje obywatelskie i ekonomia społeczna znalazły swoje miejsce w kreowaniu i realizacji usług użyteczności publicznej, tworzeniu miejsc pracy i rozwoju lokalnym. Dlatego angażuję się w ten program i namawiam wszystkich aby uczestniczyli w tej dyskusji jak tylko chcą, mogą i potrafią. Każdy głos i każda opinia jest ważna. Nikt nie ma bowiem monopolu na prawdę. To prawda czas nas goni, choćby z powodu że programy operacyjne nowej perspektywy finansowej będą przygotowane do czerwca przyszłego roku. Jeżeli zatem chcemy mieć tam swoje miejsce to musimy pracować szybko. Tylko tyle i aż tyle. Nie chodzi tu o bylejakość albo spełnienia urzędniczych zachcianek. Jeśli nie będzie programu, być może nikt tego nie zauważy w rządzie, ponieważ jest to pomysł ludzi działających w Polsce. Borykających się na co dzień za niesprawnym dotychczas systemem. Ale jeśli programu nie będzie, my to odczujemy. Nie chcę abyśmy nasze działania uwarunkowane były wyłącznie wymogami konkursowymi. Ma być to efekt jakiegoś przemyślanego działania, który zmieni otaczającą nas rzeczywistość. I do tego zapraszam. Ludzie, którzy prowadzą firmy społeczne, inicjatywy pozarządowe są najlepszymi uczestnikami dyskusji. Dlatego zapraszam jeszcze raz. Niebawem zapewne pokażemy kolejną odsłonę programu. Dyskutujmy nad nim. Spierajmy się ale rozmawiajmy. Mówimy bowiem o naszej przyszłości, o naszych sprawach. Nawet jeśli to tak pompatycznie, górnolotnie brzmi, to prawda. Co tu dużo gadać, pojawia się coraz więcej fajnych pomysłów z całej Polski. Wymagać tę będzie zmian wielu ustaw, wielu działań organizacyjnych, edukacyjnych. Spróbujmy zatem trochę nad tym wszystkim przysiąść. Program będzie rządowy, jeśli rząd go przyjmie, ale treści w nim zawarte muszą płynąć od nas. I tyle, nadal zapraszając do dyskusji.

~wróg opiekuńczej administracji / 16.11.2012, 02:25

PPS i UPR
Różnice poglądów i podejścia u krytyków KPRES i u twórców KPRES są mniej więcej takie jak między podejściem do gospodarki w PPS i w UPR. Jedni wołają "państwo to najlepszy znawca i mecenas, cóż że drogi", drudzy - "jak najmniej państwa, bo będzie jak zawsze". Najbardziej frustruje podejście "Urzędnicza machina ruszyła i tego nie zatrzymamy.". To tak, jakby napisać - "wprawdzie głosy krytyki są ciekawe, ale kogo to?, skoro musimy mieć cokolwiek w ministerialnych biurkach". ;/