Groźne byłoby zredukowanie ekonomii społecznej do zagadnień czysto socjalnych. Ekonomia społeczna dotyczy w równym stopniu zagadnień gospodarki czy rozwoju regionalnego.
Manifest Ekonomii Społecznej

Dlaczego powinniśmy domagać się Programu Operacyjnego Ekonomia Społeczna
PIOTR FRĄCZAK
aktualizacja: 07.05.2012

Piotr Frączak />/

Czy i dlaczego polska ekonomia społeczna potrzebuje odrębnego programu operacyjnego? Piotr Frączak w kolejnym tekście dla portalu Ekonomiaspoleczna.pl stara się odpowiedzieć na wątpliwości Pawła Chorążego, dyrektora Departamentu Zarządzania EFS.

W wywiadzie Program Operacyjny Ekonomia Społeczna? Najpierw oceńmy to, co zrobiliśmy dyrektor Pawłem Chorążym dość sceptycznie odnosi się do pomysłu stworzenia specjalnego programu operacyjnego. Skłaniają go do tego zarówno dotychczasowe doświadczenia jak i brak spójnej wizji na przyszłość. To są ważne argumenty, ale według mnie stanowią podstawę argumentacji za wprowadzeniem programu operacyjnego poświęconego w całości ekonomii społecznej. Dlaczego?

Wszystko na temat Paktu na rzecz ekonomii społecznej >

Po pierwsze: dlaczego ekonomia społeczna?

Właściwie programem tym powinien być „program operacyjny społeczeństwo obywatelskie” (który zresztą planowany był na ten okres programowania). Tym, o co powinno nam chodzić, jest bowiem zmiana nastawienia społecznego, środowiska w którym działamy.

Dla nikogo już chyba nie jest tajemnicą, że o rozwoju będzie decydował w coraz większym stopniu kapitał społeczny. To on też zadecyduje, czy polski eksperyment pod nazwą ekonomia społeczna (lub – węziej – przedsiębiorczość społeczna) się uda.

Wyrwane z kontekstu społecznego przedsiębiorstwa społeczne będą działać jak dzisiejsze spółdzielnie socjalne. Nieliczne przykłady sukcesów będą zwiększać poczucie beznadziejności u innych. Bardziej będzie opłacało się działać na rzecz przedsiębiorstw społecznych, niż nimi być.

Dlatego albo trzeba zrezygnować z wsparcia ekonomii społecznej i pozwolić jej powstawać od dołu samodzielnie, albo trzeba podejść do tego rozwoju systemowo.

Jeśli zdecydujemy się na to drugie rozwiązanie, musimy uznać, że bez aktywnych obywateli nie ma zaplecza dla przedsiębiorstw społecznych, bez budowania własności społecznej przedsiębiorstwa społeczne nie mają szans na rynku, bez współpracy przedsiębiorców społecznych i ich samodzielności (we wspieraniu przedsiębiorstw społecznych też powinna obowiązywać zasada pomocniczości) projekt pod nazwą polska ekonomia społeczna zakończy się klęską.

Po drugie: dlaczego program operacyjny?

I tu przechodzimy do dyskusji nad formą realizacji tego projektu. Ktoś powie: w Ministerstwie Pracy powstaje Długofalowa Polityka Wspierania Ekonomii Społecznej, po co więc mamy się wysilać i myśleć sami nad rozwojem. Powstanie wieloletni program rozwoju i jakieś pieniądze się znajdą.

O to właśnie chodzi, że nie potrzebujemy „jakichś pieniędzy”! Te pieniądze muszą przynosić realny efekt! Ważne jest przecież nie to, aby wygrać konkurs. Ważne jest, aby realizując powierzone zadania, przyczynić się do wykonania strategii rozwoju kraju, województwa, gminy. Nawet najlepiej zrealizowany projekt staje się klęską, jeśli nie składa się na całościowy sukces.

Czarek Miżejewski mówi: „warto skończyć z opowieściami o marnowaniu pieniędzy, jednocześnie z nich korzystając” (http://www.ekonomiaspoleczna.pl/wiadomosc/763187.html). Z jednej strony to prawda, ale z drugiej beneficjenci działają tak, jak pozwalają im na to ramy konkursu. Za wykonanie projektu odpowiada projektodawca, ale za realizację programu ten, który przygotowuje konkursy i wybiera projekty.

Musimy mieć, jako osoby i instytucje działające na rzecz ekonomii społecznej, realny wpływ na planowanie i wdrażanie tego co będzie po 2013 roku..

Tak więc potrzebujemy programu operacyjnego (a nie poszczególnych działań w różnych priorytetach różnych programów).

  • Programu operacyjnego, bo tylko to zapewni kompleksowość nie na poziomie projektów (nikt nie jest specjalistą od wszystkiego), ale na poziomie systemu, gdzie można będzie oddziaływać zarówno na popyt, na podaż jak i na otoczenie społeczne.
  • Programu operacyjnego, bo inaczej stracimy kontrolę nad jego wdrażaniem (choćby przez brak komitetu monitorującego).
  • Programu operacyjnego, bo wiele wskazuje, że na tym poziomie możliwa będzie wielofunduszowość i wreszcie uda się uzyskać synergię i komplementarność między projektami miękkimi i twardymi, które dla przedsiębiorstw społecznych są niezbędnym elementem rozwoju.

Wydaje mi się, że te wszystkie cechy może zapewnić tylko wydzielony program operacyjny, o ile rząd naprawdę widzi w ekonomii społecznej nie formę unijnego gadżetu a ważny element rozwoju społeczno-ekonomicznego.

Po trzecie: co to znaczy decentralizować?

Pomysł z programem operacyjnym idzie trochę w poprzek myślenia o ekonomii społecznej jako czymś lokalnym. Ale nie wyciągajmy wniosku, że samorządy wojewódzkie lepiej poradzą sobie z wydatkowaniem pieniędzy na wsparcie dla przedsiębiorstw społecznych.

Wprawdzie ekonomia społeczna jest głównie zwierzęciem lokalnym, ale podatny grunt dla niej w lokalnych wymiarach dopiero się tworzy. Właśnie dlatego obowiązkiem państwa (o ile uzna tę strategię interwencji za ważną) jest przypilnowanie, aby takie warunki umożliwić.

Nie oznacza to, że program operacyjny ekonomia społeczna musi być wdrażany tylko centralnie i tylko dotychczasowymi formami (np. bezpośrednim finansowaniem ośrodków wsparcia). W programie mogą być komponenty regionalne (jak teraz w PO KL), ale należy rozważyć również instytucje grantu blokowego, który umożliwiłby wsparcie kaskadowe, w różnych regionach czy obszarach.

Z kolei infrastrukturę ekonomii społecznej trzeba budować, zapewniając odpowiadanie na rzeczywiste potrzeby (np. za pomocą voucherów) lub przy wykorzystaniu nadchodzących instrumentów zwrotnych (OWES mogłyby inwestować we wspomagane przedsiębiorstwa i w ten sposób je wspierać, jednocześnie przyjmując znacznie większą odpowiedzialność za ich rynkowy sukces lub porażkę).

Oczywiście tylko odpowiednia równowaga instrumentów zwrotnych i bezzwrotnych, działań miękkich i twardych, wsparcia bezpośredniego i pośredniego (które jednak musi przynosić wymierne efekty) może sprawić, że ekonomia społeczna w Polsce osiągnie punkt krytyczny i zacznie się dynamicznie rozwijać, przyczyniając się znacząco do równoczesnej realizacji założeń polityki spójności i polityki rozwoju. Tu naprawdę przydałby się instrument, który byłby kompleksowy, społecznie kontrolowany. Przydałby się program operacyjny, a – w moim przekonaniu – możemy doprowadzić do jego powstania jedynie przy współpracy całego środowiska, choćby przez konkretne zapisy Paktu na rzecz ekonomii społecznej.

Piotr Frączak dla Ekonomiaspoleczna.pl

Czytaj więcej felietonów Piotra Frączaka.

Artykuł pochodzi z portalungo.pl

PRZEŚLIJ ZNAJOMEMU | DO DRUKU
KOMENTARZE (6) / DODAJ KOMENTARZ

~PF / 11.05.2012, 05:26

Odp. Po to jest CLLD
Jeżeli dobrze rozumiem - propozycja idzie w kierunku, nie wspierajmy ekonomii społecznej tylko rozwój lokalny. Jak pisałem - jeśli nie wierzymy (jako społeczeństwo, bo ja wierzę) w ekonomię społeczną jako czynnik rozwoju to lepiej jej nie wspierać niż wspierać źle. Ale jak wspierać rozwój lokalny, przy tych narżedziach które dają nam jeszcze konsultowane Wspólne Ramy Strategiczne? Dać je do dyspozycji samorządom wojewódzkim? Finansować rozwój lokalny oparty o wartosci czy rynek? Bo w kontekście tych pytań może się okazać, że PO ES może byc najlepszą formą wspierania CLLD :-)

~anonim / 11.05.2012, 12:49

Odp. Po to jest CLLD
Popieram w całej rozciągłości i czekam (od dawna) na przyjazne rozwiązania. Chcemy sami kształtować rozwój naszej społeczności; tworzyć miejsca pracy, wyrównywać szanse edukacyjne ... Usiłujemy to robić, ale ciągle jest pod górkę :-(

~Krzysztof Kwatera / 11.05.2012, 12:18

Po to jest CLLD
W projekcie rozporzadzenia dotyczącym Wspólnych Ram Strategicznych zaproponowano "Rozwój kierowany przez lokalną społeczność" (Community-Led Local Development, w skrócie CLLD), który stawarza ogromną szansę dla społeczności lokalnych samodzielnego kształtowania swojego rozwoju. Ekonomia społeczna, obok innych form wspierania przedsiębiorczości i tworzenia nowych miejsc pracy, tam właśnie powinna znaleźć swoje możliwości rozwoju, dlatego zamiast postulowania tworzenia osobnego Programu Operacyjnego dla ekonomii społecznej, proponuję promocję CLLD wśród społeczności lokalnych.

~Paweł Antoni Baranowski - http://blogi.newsweek.pl/Autor/pbaranowski / 09.05.2012, 09:02

Czy "ekonomia społeczna" to ma być skansen?
Mam poważne wątpliwości, czy pomysł "ekonomii społecznej" jest wart poparcia. Niesie on z sobą ogromne wątpliwości i niebezpieczeństwo. Patrzę na to z punktu widzenia osoby zainteresowanej. Ale nie można pomijać milczeniem, że "strona zainteresowana" dzieli się na dwa przeciwstawne obozy; tych którzy rozpaczliwie poszukują rzeczywistej pomocy oraz tych którzy widzą w funduszach pomocowych, w programach wspieranych przez EFS i inne fundusze unijne - tylko i wyłącznie "pole biznesowe" dla zarobienia - na drodze pasożytowania na pomocy dla bezrobotnych. Niestety - powstało takie zjawisko szczególnie dotyczące PO KL i szczególnie wypaczające programy szkoleniowe PO 6.2 przeznaczone dla bezrobotnych. Piszę o tym sporo w blogosferze Redakcja Newsweek pl. - oczywiście z punktu widzenia osób pozbawionych pracy - potrzebujących pomocy. Na przykład: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/601285,chory-kraj-polska.html Pisanie nie jest dla mnie pracą ani źródłem dochodu. Nie chcę pisać. Chcę pracować i chcę żyć. Jak się okazuje - w mojej Ojczyźnie - chcieć nie znaczy móc; o życie trzeba stanowczo walczyć, walczyć między innymi z podłymi, wyrachowanymi ludźmi nastawionymi "biznesowo" do funduszy pomocowych. Chcą zarobić pod pozorem pomagania bezrobotnym, jednocześnie bardzo dbając by bezrobocia nie umniejszyć a tym bardziej nie zlikwidować - a więc nie zniszczyć tego co dla nich jest źródełkiem stałego i łatwego dochodu. Oczywiście zupełnie nie są zainteresowani losem bezrobotnych, ani przed ani po wykorzystaniu ich instrumentalnie jako pretekst do zarobienia na nich. Na podstawie swoich osobistych doświadczeń bezpośrednich pisałem o tym w wielu miejscach, w tym, także do instytucji unijnych powiązanych z pomocą dla bezrobotnych. Nie wykluczam więc, że być może przyczyniłem się nieco do jakiegoś refleksyjnego spojrzenia na rzeczywistą skuteczność pomocy w sensie skuteczności wydatkowania środków publicznych. To, że grupa kilku osób stworzy i przeprowadzi jakiś projekt szkoleniowy zarabiając na tym i dzięki temu samemu nie zasilając szeregów bezrobotnych - to jeszcze za mało w odniesieniu do skuteczności i racjonalności gospodarowania funduszami pomocowymi. W powyższym aspekcie także trzeba mieć wątpliwości, czy racjonalne jest wdrażanie jakiejś "ekonomii społecznej". To nie jest nowy pomysł ani nawet nie polski. Czy można ekonomię dzielić na "społeczną" oraz tę "prawdziwą" - normalną ekonomię. Swoje wątpliwości wyraziłem w tekście: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/623013,%E2%80%9Eekonomia-spolec zna%E2%80%9D-%E2%80%9Eekonomia-neoliberalna%E2%80%9D%E2%80%A6-a-moze-po-prostu -normalna-zwyczajna-cywilizowana-ekonomia.html Pomysł takiej "społecznej" niszy ekonomicznej może jest doskonały - ale w szczególnych marginalnych przypadkach; wobec środowiska osób społecznie nieprzystosowanych albo spotykających się ze szczególnymi społecznymi trudnościami. To na przykład więźniowie opuszczający więzienia po odbyciu kary pozbawi9enia wolności. Albo alkoholicy po długotrwałym okresie choroby i następnie leczenia z nałogu, tacy którzy wcześniej znaleźli się z powodu nałogu niejako na marginesie społeczeństwa. Albo osoby długotrwale bezdomne, które chcą powrócić do normalnego trybu życia. Zgoda; ludzie ci są warci pomocy, szczególnej pomocy polegającej na stworzeniu miejsc pracy i szczególnych warunków pracy. Ale to nie dotyczy problemu bezrobocia jako takiego. To nie jest sposób na walkę z wielomilionowym bezrobociem a nikt już nie ma przecież wątpliwości, że prawdziwy brak miejsc pracy jest większy niż dane o bezrobociu rejestrowanym. To sprawa ekonomii, ściśle związanej z doktryną polityczną państwa, władzy. W Polsce musi być jedna odpowiednia "ekonomia" i ta właśnie ekonomia ma wyłonić odpowiednią ilość miejsc p[racy albo dać jakieś inne rozwiązanie zamiast eksterminacji milionów osób za ich wiek, za ich płeć albo za "nieodpowiedni do potrzeb pracodawców zawód" lub nawet jego brak. Tu nie jest miejsce na "nisze" nienormalnej ekonomii, tu jest miejsce na normalne państwo - którego dziś brak. Obawiam się by pomysł na "ekonomię społeczną" nie okazał się znów kolejnym oszustwem. Paweł Antoni Baranowski - http://blogi.newsweek.pl/Autor/pbaranowski

~mzakrzewski / 08.05.2012, 02:34

Urywa się!
Okazja do zarobienia łatwych i przyjemnych pieniędzy! I to jest prosta oraz cała ideologia! Na szcęście w Brukseli doszli do wniosku że dosyc utrzymywania wszelkiej maści ideologów , zbawców społecznych itd. Niech zbawiają ale z pieniądze z kasy danego kraju! Dlatego dosyć zaawansowane przymiarki do ukierunkowania funduszy pomocowych, nakazują wykazywanie rezultatów. Walidowanych przez niezależne gremia fachowców, również zagranicznych. Co pogrzebie ideologię polskiej ekonomii społecznej, zresztą, również mnóstwo innych bzdurnych działań, głownie w sektorze szkoleniowym, walki (sic!) z bezrobociem itd. Uczestnicząc w wielu konferencjach nt. kształcenia zawodowego mam nieskrywaną radość widzieć miny liderów instytucji i organiazcji od szkoleń, kwaśniejace na samo hasło wymagania weryfikowalnych niezależnie efektów. Wiele wskazuje na to, że unijne wsparcie będzie adresowane głównie na współpracę nauki z biznesem, innowacyjność przedsiębiorstw (co u Polaków leży) . Jeśli nie chcemy być cywilizacyjnym pariasem Europy, są to cele jedynie słuszne słuszne! Tylko czy rzesze politykierów, partyjnych dworów, ze stadami (również z ngo) lizod.-ców zrezygnują z łatwej kasy? Na pewno zabiegi oraz tworzenie pod nie ideologii będzie ciekawe. A efekty- zobaczymy je ok. 2015 roku! Pozdrawiam!

~KaHa / 08.05.2012, 11:37

Społeczeństwo obywatelskie
Pełna zgoda z jednym podkreśleniem - wróćmy do budowania kapitału społecznego i ten program operacyjny nazwijmy "społeczeństwo obywatelskie" tak aby całość wsparcia nie poszło tylko w przedsiębiorczość. Nie wszystkie organizacje będą się ekonomizować i dobrze - niektóre wręcz powinny działać w formie społecznego zaangażowania i nie potrzebują wchodzić w działania rynkowe (co nie wyklucza profesjonalizmu). Pamiętajmy, że jest to zgodne z zapisami Rozporządzenia o EFS gdzie obok przedsiębiorczości społecznej pojawia się wsparcie dla działalności obywatelskiej. Tym bardziej, że w obecnym okresie programowania kwestie szerszego III sektora zeszły niejako na bok, teraz możemy zadbać aby były one ujęte szerzej