Groźne byłoby zredukowanie ekonomii społecznej do zagadnień czysto socjalnych. Ekonomia społeczna dotyczy w równym stopniu zagadnień gospodarki czy rozwoju regionalnego.
Manifest Ekonomii Społecznej

Polskie spółdzielnie coraz mniej spółdzielcze
DOMINIKA POTKAŃSKA
aktualizacja: 15.02.2012
Spółdzielnie w Polsce nie są już spółdzielniami, chociaż jeszcze nie są spółkami. A spółdzielczość stwarza szansę dla wielu ludzi na aktywność i społeczną i zawodową. Musimy tylko tę szansę zauważyć – mówi Alfred Domagalski, prezes Zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej.

Wszystko na temat Paktu na rzecz ekonomii społecznej >

Dominika Potkańska: Mimo kryzysu spółdzielczość na świecie przeżywa renesans. Spółdzielnie stymulują wzrost gospodarczy w wielu regionach świata. A jaka jest kondycja polskiej spółdzielczości?

Alfred Domagalski: Po 1989 roku polska spółdzielczość stała się po prostu częścią wolnego rynku nastawionego na zysk. Był to proces odwrotny od tego, co dzieje się w Europie i na świecie. Tam spółdzielnie są traktowane jako część sektora ekonomii społecznej.

Jeśli tego procesu nie uda się odwrócić, za kilka lat będziemy musieli mówić o spółdzielczości tylko w ujęciu historycznym. Polskie spółdzielnie jeszcze nie stały się spółkami, ale już nie są spółdzielniami. Ludzie uciekają z sektora spółdzielczego. Tak wpływa na sektor spółdzielczy istniejące prawo.

Dodatkowo rozwój inicjatyw spółdzielczych ograniczają uprzedzenia do formuły spółdzielczej. To jest ciągłe odreagowywanie przeszłości. Chcieliśmy skończyć z okresem PRL i niezależnie od tego czy coś w tym PRLu było dobre, czy złe, wszystko zostało zburzone czy przekreślone. Spółdzielnie znalazły się w tym worku z tym całym złem jakie w okresie PRLu było.

Jakie ryzyko niesie ze sobą dryf spółdzielczości w kierunku czystko komercyjnym?

Neoliberalny kierunek rozwoju, który opiera się na komercyjnych firmach i efektywności ekonomicznej, wychodzi z założenia, że ludzi motywują wyłącznie przesłanki materialne i ekonomiczne. Oczywiście nie da się zbudować społeczeństwa, które nie będzie myśleć kategoriami ekonomicznymi, ale człowiek jest bardziej złożoną istotą.

Mamy teraz prymat efektywności ekonomicznej. Ona jest ważna, ale myślenie tylko przez jej pryzmat powoduje, że człowiek się zatraca, że podejmuje bardzo niebezpieczne decyzje. Dzisiaj mamy świat tak ułożony, że ludzie którzy podejmują decyzje, bardzo istotne dla ogromnej części społeczeństwa, podejmują je nie na własne ryzyko, tylko na ryzyko społeczeństwa.

Dobry kapitalizm skończył się, gdy przedsiębiorstwo przestało służyć jego właścicielowi. Dzisiaj przedsiębiorstwa mają służyć pomnażaniu zysków. Ale nie na tym ma polegać nasze życie. Poprzez ogromne nierówności społeczne, jakie się wytworzyły, budujemy świat bardzo nieprzyjazny dla dużej części ludzi.

Postulaty do Paktu

1. Należy zmienić prawo, aby spółdzielnie i ich członkowie nie były traktowane gorzej niż spółki i ich akcjonariusze.
2. Należy wspierać spółdzielczość szkolną, jako miejsce, w którym uczniowie uczą się podstaw przedsiębiorczości i jednocześnie współdziałania.
3. Ważna jest integracja różnych środowisk przedsiębiorczości społecznej. Istotną rolę może tu odegrać Stała Konferencja Ekonomii Społecznej.
4. Ruch spółdzielczy powinny mieć swojego przedstawiciela w Komisji Trójstronnej

Jaką odpowiedź na tę sytuację daje spółdzielczość?

Spółdzielczość stwarza szansę na aktywność społeczną i zawodową. Ludzie uczą się współodpowiedzialności, czują się współgospodarzami, uczą się demokracji, bo w spółdzielni trzeba decyzje podejmować w sposób demokratyczny. Dokładają się do wspólnego dorobku, który składa się na nasze PKB.

I te pozytywne aspekty spółdzielczości są dostrzegane na szczeblu europejskim i globalnym. Niestety w Polsce brakuje takiego spojrzenia. Próbujemy wyjść z kryzysu, ale podejmujemy działania, które tylko łatają dziury, a nie sięgają do źródeł problemu.

Elinor Ostrom, amerykańska uczona, prowadziła badania nad wspólnotami i spółdzielniami i dowiodła, że w systemie wspólnotowym w dłuższej perspektywie czasowej, efektywność może być większa. Wspólnota sprzyja optymalizacji ludzkich decyzji. Zbiorowe zarządzanie powoduje, że podejmuje się decyzje mniej ryzykowne. Ludzie czują się uczestnikami całego procesu gospodarczego.

Świat poszedł w kierunku indywidualizmu. Od indywidualizmu jest już mały krok do egoizmu. Jednak obok egoizmu potrzebny jest także altruizm. Nie tylko konkurencja i współzawodnictwo, ale także współpraca i współdziałanie. Wydaje mi się, że tak powinno się układać nasze publiczne życie.

Wspomniał pan, że w Europie spółdzielnie wpisane są w sektor ekonomii społecznej. A czy polscy spółdzielcy czują się częścią sektora ekonomii społecznej?

Tak, spółdzielnie widzą swoje miejsce w sektorze gospodarki społecznej. Wynika to z istoty podmiotów spółdzielczych, o czym mówią między innymi Międzynarodowe Zasady Spółdzielcze. Jednak w Polsce zasady te zostały zlekceważone przez legislatorów. Spółdzielcom trudno utożsamiać się z ekonomią społeczną, jeżeli system prawny widzi nas jako zwykłe komercyjne przedsiębiorstwa.

Jak sektor spółdzielczy postrzega spółdzielnie socjalne?

Od 20 lat trwają próby określenia, czym jest sektor społeczny i przedsiębiorstwo społeczne. Próbuje się wymyślać nowe rzeczy, podczas gdy one już dawno zostały wymyślone. Powstają mimo to nowe formy działania. Choćby takie, jak spółdzielnie socjalne. One oczywiście mogą funkcjonować, ale nigdy nie będą mieć znaczącego udziału w gospodarce. Spółdzielnie socjalne są bardzo trudną formą prowadzenia działalności gospodarczej. Bardzo trudno jest stworzyć dobrze funkcjonującą firmę z ludzi, którzy mają kłopoty na otwartym rynku pracy

Oczywiście takie spółdzielnie powstają. Zresztą KRS też w tym zakresie sporo robi. Zrealizowaliśmy projekt mający na celu zakładanie spółdzielni socjalnych przy spółdzielniach mieszkaniowych. Przyjęliśmy założenie, że spółdzielnie mieszkaniowe zapewnią część zleceń dla spółdzielni socjalnych. Taki rodzaj partnerstwa jest bardzo ważny dla powodzenia spółdzielni socjalnej. Natomiast powołanie firmy, która wchodzi bez wsparcia na otwarty rynek jest niesamowicie trudne.

Spółdzielnie w Polsce często kojarzone są jeszcze z poprzednim ustrojem. Mówił Pan o zjawisku uciekania z systemu spółdzielczego. Środowiska spółdzielcze wskazują, że to prawo nie skłania ludzi do angażowania się w inicjatywy spółdzielcze. Jakie według Pana zmiany prawne byłyby potrzebne, aby sektor spółdzielczy mógł się rozwijać?

Przede wszystkim musi trafić do świadomości decydentów, że spółdzielnia to nie jest spółka kapitałowa, a członkowie spółdzielni to nie są akcjonariusze. Jeśli to trafi do świadomości, to jest to pierwszy krok, żeby pomyśleć jak ułożyć prawo, aby ono no jednak stawiało pewną granicę między spółką a spółdzielnią. Dzisiaj ta granica się zupełnie zatarła.

Jeśli czegoś z tym nie zrobimy, to ludzie będą właśnie uciekać z systemu spółdzielczego, bo po prostu jest tam trudniej i niebezpieczniej funkcjonować niż w systemie kapitałowym.

Jeden z poważniejszych problemów to podwójne opodatkowanie. W Polsce spółdzielnia najpierw płaci podatek dochodowy od wypracowanego zysku, a następnie każdy członek spółdzielni, który otrzyma dywidendę, płaci podatek od dochodów osobistych. Pomimo, że dywidenda została wypłacona z raz już opodatkowanego zysku.

W krajach Europy Zachodniej spółdzielnia nie płaci podatku dochodowego od osób prawnych. To co wypracowała spółdzielnia jest należne dla członków spółdzielni. Płacą podatek, jeśli otrzymają dywidendę. Jednak jeśli pieniądze zostają w spółdzielni, nie odprowadza się od nich podatku.

Są oczywiście warunki. Spółdzielcze fundusze muszą być niepodzielne. Nawet gdy spółdzielnia jest likwidowana, część, która pochodzi z pomocy publicznej (zwolnienia podatkowego), nie może być rozdzielona pomiędzy członków. Albo jest przejmowana przez inną spółdzielnię, albo przeznaczona na cele ogólnospółdzielcze.

To powoduje, że spółdzielnie są trwałymi przedsiębiorstwami: nie ma pokusy ich likwidacji. To jest klasyczna formuła spółdzielcza, która nie chce w Polsce być zaakceptowana i zrozumiana.

Czy rzeczywiście spółdzielnie niczym nie różnią się od spółek?

Na dobrą sprawę dzisiaj spółdzielnia od spółki różni się tylko tym, że ma znanych z imienia i nazwiska współwłaścicieli i jest zasada: jeden członek - jeden głos. Innych różnic nie ma, a niektóre rozwiązania dla spółdzielni sprawiają, że jest to forma trudniejsza niż spółka. Na przykład małe spółki osobowe i cywilne, jeśli nie przekraczają pewnych granic zatrudnienia i przychodu, mogą prowadzić uproszczoną księgowość. Spółdzielnia, nawet mała, musi prowadzić pełną księgowość, czyli ma wyższe koszty.

Według opublikowanego przez Krajową Radę Spółdzielczą raportu, w Polsce funkcjonuje obecnie ok. 9 tys. spółdzielni różnego typu, do których należy 8 mln członków plus ich rodziny. To ogromny potencjał i siła. Jak wygląda udział środowiska spółdzielczego w dialogu społecznym?

My jako Krajowa Rada Spółdzielcza reprezentujemy ponad 300 tys. zatrudnionych, a więc tyle, ile potrzeba, żeby być członkiem Komisji Trójstronnej. Jednak nie jesteśmy członkiem komisji, gdyż spółdzielnie nie przystępują do KRS. Funkcjonuje ona z mocy ustawy.

To ma swoje konsekwencje. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości dysponuje środkami na szkolenia i inne działania, ale one zostały zarezerwowane dla członków Komisji Trójstronnej i KRS nie ma dostępu do tych środków. To też jest swego rodzaju dyskryminacja sektora spółdzielczego. Można by znaleźć pewnie inne przykłady, które pokazują, ze spółdzielnie są w gorszej sytuacji niż spółki kapitałowe.

W debacie publicznej spółdzielnie coraz częściej przedstawiane są jako szansa dla osób młodych wchodzących na rynek pracy. Czy spółdzielnie mogą stanowić alternatywę dla młodych poszukujących zatrudnienia?

Tak, jeśli tylko przełamiemy mentalne uprzedzenie do tworzenia spółdzielni. Młodzi ludzie kończą studia, są w miarę dobrze przygotowani zawodowo. No i jaki mają wybór? Zwykle umowy śmieciowe. A przecież sami mogą stworzyć firmę, jeśli tylko będą mieli pomysł. Mogą stworzyć firmę dla siebie, być partnerami. Nie tylko trybikiem w maszynie.

Tworzymy firmę, wspólnie decydujemy, wspólnie myślimy, wspólnie pracujemy. Dzielmy się tym co wypracujemy. To świetna szkoła przedsiębiorczości. Choć oczywiście nie dla wszystkich. Nie każdy ma skłonność do wspólnotowego działania.

Jak młode pokolenie postrzega spółdzielczość?

W zeszłym roku po raz pierwszy włączyliśmy się w organizację Nocy Muzeów, mamy u siebie Muzeum Historii Spółdzielczej. Okazuje się, że przyszło dużo osób, dużo młodzieży. Byli pozytywnie zaskoczeni tradycją, historią, możliwościami jakie daje spółdzielczość. To znaczy, że trzeba z tym środowiskiem pracować. Dzisiaj mamy znakomite warunki do tego. Wierzę, że wiele osób zdecydowałoby się na pracę spółdzielczą, ale muszą najpierw dowiedzieć się o tej możliwości. Edukacją powinny zająć się choćby media publiczne w ramach swojej misji społecznej.

Wspomniał Pan, ze młodzi ludzie nie wiedzą, na jakich zasadach funkcjonują takie podmioty. Przydałaby się więc szersza promocja i edukacja w obszarze spółdzielczości. Jak zachęcić młodych ludzi do angażowania się w inicjatywy spółdzielcze?

KRS zajmuję się edukacją m.in. poprzez spółdzielnie uczniowskie. W tej chwili w Polsce, według danych Fundacji Spółdzielni Uczniowskich, jest ponad 5 tys. spółdzielni w szkołach. To dużo. Po 1989 roku większość spółdzielni uczniowskich została zlikwidowana, ale teraz ta forma powoli się odradza.

Dyrektorzy szkół zauważyli, że spółdzielczy sklepik jest rozwiązaniem dużo lepszym niż komercyjny kiosk. Po pierwsze sklepik spółdzielczy nie jest podporządkowany imperatywowi dużego zysku, dzięki czemu asortyment może być zdrowszy. Po drugie dzieciaki uczą się podstawowych zasad rachunkowości i ekonomii. Muszą sobie wyliczyć, co im się opłaci, a co nie. Po trzecie sami trochę sobie zarobią. Po czwarte tworzą się miedzy nimi więzi współpracy, współdziałania. Uczą się współdziałania i podejmowania decyzji. To ma taką ogromną rolę i edukacyjną, i wychowawczą.

Chcemy docierać szerzej do młodzieży szkolnej, ale niestety jest problem ze środkami finansowymi. Chcemy przygotować projekt i w ramach tego projektu uruchomić portal internetowy dla spółdzielni uczniowskich, taki edukacyjny portal spółdzielczy z różnego rodzaju informacjami dla dzieci i młodzieży. Próbowaliśmy zrobić coś w tym zakresie z Ministerstwem Edukacji, ale jakoś nie widzę woli współpracy z tamtej strony.

Istnieje potrzeba podjęcia działań, które miałyby na celu rozwój sektora ekonomii społecznej w Polsce. Aktywna powinna być zarówno strona rządowa jak i samo środowisko ekonomii społecznej. Czy widziałby Pan szansę w pakcie na rzecz ekonomii społecznej?

Wszystkie działania, które będą prowadzić do poprawy zrozumienia istoty spółdzielczości i całego sektora gospodarki społecznej są warte podjęcia. Ważna jest integracja sektora gospodarki społecznej. Bo dzisiaj każdy pilnuje własnego podwórka: fundacje sobie, stowarzyszenia sobie.

Stała Konferencja Ekonomii Społecznej działa na zasadach społecznych i wzmocnienie tego ciała jest rzeczą bardzo istotną. SKES został wpisany w świadomość wyższych urzędników państwowych. Wzmocnienie roli SKES jest rzeczą bardzo ważną i sądzę, że Krajowa Rada Spółdzielcza mogłaby odgrywać tutaj znaczącą rolę w tym zakresie, bo dysponuje pewnymi warunkami.

Liczymy też, że w związku z obchodami Międzynarodowego Roku Spółdzielczości uda się trochę zmienić stosunek do spółdzielni, a przede wszystkim poprawić zrozumienie spółdzielczej specyfiki.

Jeżeli chcemy budować społeczeństwo obywatelskie, to trudno sobie wyobrazić budowę tego społeczeństwa bez struktury jaką są spółdzielnie. Spółdzielnia jest odwzorowaniem społeczeństwa obywatelskiego. No bo co to jest społeczeństwo obywatelskie? To jest społeczeństwo aktywne społecznie i ekonomicznie. Spółdzielnia stwarza warunki do tego, żeby ludzie byli aktywni społecznie i aktywni zawodowo. O tym mówią Międzynarodowe Zasady Spółdzielcze. Troska o społeczności lokalne wpisana jest w te zasady.

Obecnie funkcjonuje ponad 9 tys. spółdzielni. To jest 9 tys. struktur do wykorzystania. To jest ponad 8 mln ludzi, którzy stanowią ogromną siłę. Gdyby tylko popłynął taki sygnał od premiera: słuchajcie, spółdzielnia jest ważnym elementem. Uważamy, ze ludzie powinni ze sobą współpracować. Spółdzielnie należą do Was. Powiedzieć ludziom: macie coś co w gospodarce rynkowej, kapitalistycznej stanowi dużą wartość. Starajcie się to dobrze wykorzystać.

Rozmawiała Dominika Potkańska, Instytut Spraw Publicznych dla ekonomiaspoleczna.pl

Alfred Domagalski jest prezesem Krajowej Rady Spółdzielczej.

Czekamy na Państwa głosy w dyskusji na temat Paktu! Prosimy o wysyłanie , nadsyłanieartykułów, lub komentowanie bezpośrednio pod tekstem!

Artykuł pochodzi z portalungo.pl

PRZEŚLIJ ZNAJOMEMU | DO DRUKU
KOMENTARZE (0) / DODAJ KOMENTARZ