Ekonomia społeczna nie zmusza do wyboru między wolnością a solidarnością. W istocie wskazuje na to, że prawdziwa solidarność bierze się właśnie z wolności, i jako taka nie da się zadekretować.
Manifest Ekonomii Społecznej

Zielona przedsiębiorczość społeczna w Polsce
KRZYSZTOF CIBOR
aktualizacja: 19.10.2011

Zielono przed OSESem />/

Ważnym elementem tegorocznych Ogólnopolskich Spotkań Ekonomii Społecznej, które odbyły się w dniach 6-7 października w Lublinie, miała być ekologia, zrównoważony rozwój i zielone miejsca pracy. Choć tematyka ta była rzeczywiście wyraźnie obecna zarówno w programie, jak i w szczegółach organizacyjnych, mogła pozostawić znaczący niedosyt u tych, którzy jechali do Lublina, by poznać zielone oblicze polskiej przedsiębiorczości społecznej.

Głównym konferencyjnym wydarzeniem związanym z ekologią był pierwszy pierwszego dnia OSESu panel dyskusyjny Zielone miejsca pracy i ekonomia społeczna. Panel poprowadzony został przez Piotra Krośniaka z UNDP.

Gospodarstwa ekologiczne – to się opłaca!

Jednym z panelistów był Piotr Szymański ze Stowarzyszenia Barka. Opowiadał on o gospodarstwie ekologicznym prowadzonym przez Barkę w Chudobczycach. W gospodarstwie osoby z grup wykluczonych produkują atestowaną żywność ekologiczną i hodują tradycyjne odmiany zwierząt w celu chronienia bioróżnorodności.

Szymański zwrócił uwagę, że wbrew pozorom gospodarstwo dostarczające ekologicznych produktów jest stosunkowo łatwym pomysłem na biznes społeczny. Z jednej strony nie wymaga dużych inwestycji na starcie (w przeciwieństwie do zwykłych gospodarstw rolnych, które – aby być konkurencyjne – muszą mieć dużą skalę i pokaźny pak maszynowy). Z drugiej – na produkty ekologiczne wzrasta (i w ocenie Szymańskiego – będzie wzrastał) popyt. Dzięki temu gospodarstwo Barki jest rentowne ekonomicznie.

Gospodarstwo ekologiczne prowadzi również Stowarzyszenie Eko „Szkoła Życia” w Wandzinie. Donat Kuczewski, szef ośrodka, wspomniał, że pomysł na ekologiczne uprawy i hodowlę ginących gatunków (jak kurki zielononóżki) towarzyszył mu od samego początku tworzenia ośrodka.

Obecnie Wandzin nie tylko dostarcza wartościowe ekologiczne produkty, ale również jest miejscem, które propaguje ideę bioróżnorodności. – Wielu rolników nie tylko w najbliższej okolicy hoduje kolejne pokolenia „naszych” kurek – powiedział Kuczewski.

Ekologia, zdrowie, społeczeństwo

Jednak ekologia to nie jedyny cel Wandzina. Mieszkający w ośrodku chorzy na AIDS i nosiciele HIV oraz osoby po terapiach odwykowych dzięki pracy w wandzińskim gospodarstwie podnoszą swoje kwalifikacje, wracają do zdrowia i odbudowują poczucie własnej wartości. Odzyskują również umiejętności funkcjonowania w społeczności, co ma bardzo duże znaczenie terapeutyczne.

O terapeutycznych i społecznych aspektach pracy mówiła również Elżbieta Gołębiewska-Onik prezeska Stowarzyszenia „Niepełnosprawni dla Środowiska EKON”, dającego pracę osobom niepełnosprawnym przy segregacji śmieci.

Gołębiewska-Onik podkreśliła trzy najważniejsze aspekty prowadzonego przez stowarzyszenie przedsiębiorstwa społecznego. Po pierwsze – wartościowa praca w sprzyjających warunkach jest dla osób niepełnosprawnych umysłowo bardzo ważnym elementem terapii. Po drugie przedsiębiorstwo wypracowuje ekologiczną wartość dodaną. Po trzecie bardzo ważne są aspekty społeczne – z jednej strony włączanie chorych do lokalnej społeczności, z drugiej – edukacja ekologiczna mieszkańców.

Pomysł na działania EKONu (którego pracownicy odbierają wprost z mieszkań torby z odpadami nadającymi się do recyklingu, a następnie segregują je i sprzedają do przedsiębiorstw zajmujących się wykorzystaniem surowców wtórnych) wziął się między innymi z założenia, że w dziedzinie budowania świadomości ekologicznej jest w Polsce jeszcze bardzo duża nisza do zagospodarowania. I rzeczywiście – w najlepszych momentach działalności EKON stwarzał prawie 900 miejsc pracy i był doskonale rozpoznawany przez mieszkańców południowej części Warszawy.

Trudności z urzędnikami

Niestety od tamtej pory wiele się zmieniło. Gołębiewska-Onik przypomniała szereg problemów, jakie pojawiły się przed EKONem. Głównym problemem jest fakt, że kolejne władze samorządowe różnie podchodzą do działalności przedsiębiorstwa, niekoniecznie rozumiejąc jego specyfikę i znaczenie wartości dodanej generowanej przez EKON, co skutkuje np. odbieraniem siedziby, nieprzedłużaniem umów itd. – Bez ustawy o przedsiębiorczości społecznej bardzo trudno jest przekonać urzędników, że ekonomia społeczna ma sens – uważa Gołębiewska-Onik.

Przewodnicząca zarządu stowarzyszenia zwróciła również uwagę, że poważnym problemem jest poważne uzależnienie rentowności przedsiębiorstwa od dotacji, jakie dostaje ono z PFRON. Wszelkie ewentualne negatywne zmiany w ustawie odbiją się negatywnie na dalszym funkcjonowaniu EKONu.

Kolejny problem wynika z gospodarczych cyklów koniunkturalnych. Obecnie rynek kupuje znacznie mniej produktów pochodzących z recyklingu niż kiedyś. Zmieniają się również ceny produktów. Coraz trudniej jest utrzymać poziom zatrudnienia.

W panelu wzięła również udział Anna Kamińska z firmy rodzinnej HO::LO zajmującej się produkcją toreb ze starych bannerów reklamowych. Zauważyła ona, że ekonomia społeczna jest bardzo interesującą koncepcją, którą fascynuje się wielu ludzi (również z „tradycyjnego” biznesu), ale niestety często nie udaje się wdrożyć jej w życie.

Zdaniem Kamińskiej winna jest zarówno administracja (która często nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ważna dla lokalnego rozwoju i zabezpieczenia lokalnych potrzeb może być przedsiębiorczość społeczna), jak i – często – same osoby z grupy wykluczonych.

Kamińska, powołując się na własne doświadczenia jako przedsiębiorcy, powiedziała, że wielu bezrobotnych tak naprawdę nie chce podejmować zatrudnienia. Właścicielka HO::LO powiedziała również, że nie do końca przekonują ją koncepcja spółdzielni socjalnych, a szczególnie kwestia partycypacyjnego zarządzania. Niemniej zadeklarowała, że jako przedsiębiorca jest bardzo mocno zainteresowana rozwojem ekonomii społecznej i widzi możliwości związania tego sektora z tworzeniem zielonych miejsc pracy.

Nie tylko recykling i kurka zielononóżka

Również Piotr Szymański mówił o tym, że popyt na zielone miejsca pracy w Polsce jest wciąż niezaspokojony. – Recykling i ekologiczne gospodarstwa to tylko dwie z wielu możliwości związania przedsiębiorczości społecznej z ekologią – powiedział Szymański. Zwrócił uwagę, że olbrzymi potencjał ma również branża energii odnawialnej, której rozwój znacznie poprawiłby naszą samowystarczalność energetyczną.

Kolejnym pomysłem na zielone miejsca pracy tworzone przez podmioty ekonomii społecznej przywołanym przez Szymańskiego, jest budownictwo ekologiczne. Przy tej okazji członek Barki zwrócił uwagę na wagę dobrych partnerstw międzysektorowych, których tworzenie jest jego zdaniem bardzo ważnym warunkiem powodzenia przedsięwzięć przedsiębiorczości społecznej.

Jako przykład Szymański podał rodzący się projekt społecznego budownictwa ekologicznego, przy którym Barka będzie współpracowała m.in. z Politechniką Poznańską oraz prywatnymi firmami. W ramach projektu osoby wykluczone społecznie będą budować ekologiczne domy dla siebie i innych.

Podsumowując spotkanie Piotr Krośniak zauważył, że działania w obszarze ekologii są szansą na zbudowanie przewagi konkurencyjnej przedsiębiorstw społecznych. Jego zdaniem obecnie działają one w usługach dość prostych a co za tym idzie mocno konkurencyjnych (typu catering czy usługi remontowo-budowlane). Stworzenie oferty w oparciu o rozwiązania ekologiczne, które wciąż nie są bardzo popularne w naszym kraju, ale których popularność na pewno będzie wzrastać, jest – zdaniem Krośniaka – dobrym pomysłem na rozwój wielu podmiotów ekonomii społecznej.

Ekologiczna konferencja

Niestety ze względów osobistych na konferencję nie mógł przyjechać prowadzący warsztat „Jak czerpać zyski z eko-działalności”, w związku z tym kolejne „ekologiczne” wydarzenie zaplanowane na OSES nie mogło się odbyć. Organizatorzy zadbali jednak o to, by ekologia i zrównoważony rozwój nie były jedynie tematami konferencyjnych wystąpień.

Po pierwsze – postarano się, aby materiały konferencyjne przygotowane zostały na ekologicznym papierze. Zresztą materiałów tych było wyjątkowo mało – wszelkie prezentacje i treści związane z poszczególnymi sesjami publikowane były wyłącznie na stronie internetowej ekonomiaspoleczna.pl/oses.

O zaangażowaniu w ideę zrównoważonego rozwoju świadczy również fakt, że na konferencji serwowano kawę i herbatę pochodzące od dostawców z certyfikatem FairTrade. Mimo iż w pewnym momencie kawa się skończyła i zaczęto podawać zwykłą neskę, a ciastka, cukier i owoce plantacyjne już takiego certyfikatu nie miały, to należy przyznać, że OSES był na pewno jedną z pierwszych konferencji sektora w Polsce, na której produkty ze sprawiedliwego handlu tak wyraźnie zaistniały.

Ważne były również aspekty transportowe – stawiano na komunikację zbiorową, a w czasie rejestracji każdy z uczestników mógł zgłosić chęć podzielenia się miejscem w samochodzie. Z kolei o otoczenie budynku, w którym odbywała się konferencja zadbała – zgodnie z zasadami permakultury – spółdzielnia socjalna Inicjatywa, pod okiem Andrzeja Młynarczyka, projektanta permakultury.

Należy wreszcie wspomnieć o pokazanym na zakończenie pierwszego dnia, niestety już dla dość nielicznej publiczności, filmie dokumentalnym Zmiany w Bogocie, Andreasa Mol Dalsgarda. Film pokazuje, jak w ciągu kilkunastu lat, dzięki dwóm burmistrzom-wizjonerom, Antanasowi Mockusowi i Enrique Peñalosie, Bogota z jednego z najniebezpieczniejszych i najmniej przyjaznych miast świata staje się wzorem zrównoważonego rozwoju dla sąsiednich metropolii. Duże znaczenie w transformacji Bogoty miało również postawienie przez Peñalosę na transport zbiorowy, ograniczenie ruchu samochodowego i tworzenie lokalnych parków i ogrodów.

Czekamy na więcej

Jak widać lubelski OSES był prawdopodobnie najbardziej zieloną ze wszystkich dotychczasowych konferencji. Jednocześnie jednak musiał pozostawić pewien niedosyt. Przede wszystkim merytoryczny. Panel pierwszego dnia, mimo interesujących uczestników – przedstawicieli najważniejszych ekologicznych przedsiębiorstw społecznych w Polsce, nie pozwolił rozwinąć pogłębionej dyskusji wokół zielonych miejsc pracy, które może tworzyć ekonomia społeczna.

Jakie ekologiczne obszary rynku pozostają jeszcze do zdobycia? Czy polska przedsiębiorczość społeczna jest gotowa do tej ekspansji? Jakich kompetencji brakuje pracownikom i kadrze kierowniczej? W jaki sposób finansować tworzenie zielonych miejsc pracy? Jakie są formalne, prawne, kulturowe, ekonomiczne i polityczne bariery w rozwoju w tym kierunku? Jak zainteresować polskich klientów produktami i usługami odpowiedzialnymi środowiskowo? Co zrobić, by proekologiczne zachowania – zarówno przedsiębiorców jak i klientów – nie były jedynie powierzchowne, a wiązały się z rzeczywistą i głęboką troską o planetę – te wszystkie pytania pozostały niewypowiedziane.

Przykłady z Europy i świata pokazują, jak ważne w rozwoju ekonomii społecznej jest zwracanie uwagi również na kwestie środowiskowe. Popularne w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych pojęcie „triple bottom line” stosowane niekiedy do określenia sensu ekonomii społecznej, wskazuje na trzy równoważne i wzajemnie wzmacniające się cele – zysk, ludzie i środowisko (profit, people, planet). Czy takie dowartościowanie kwestii ekologicznych w myśleniu o ekonomii społecznej jest możliwe również w Polsce?

Prawdziwa dyskusja o ekologii zielonych miejscach pracy w przedsiębiorczości społecznej dopiero nas czeka. Pozostaje mieć nadzieję, że już wkrótce zaczniemy ją toczyć – z korzyścią dla środowiska i dla sektora.

Krzysztof Cibor, ekonomiaspoleczna.pl

Ogólnopolskie Spotkania Ekonomii Społecznej w Lublinie zostały zorganizowane przez Biuro Projektowe UNDP w Polsce i było zrealizowane w ramach projektu Zintegrowany System Wsparcia Ekonomii Społecznej, współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego

Artykuł pochodzi z portalungo.pl

PRZEŚLIJ ZNAJOMEMU | DO DRUKU
KOMENTARZE (3) / DODAJ KOMENTARZ

~Redakcja ekonomiaspoleczna.pl / 20.10.2011, 01:22

błąd
październik październik - przepraszamy!

~to ja grudzień / 20.10.2011, 12:46

chyba w październiku..
jest duży błąd w początkowej treści - listopad jeszcze przed nami a tu widzę ktoś żyje w innym wymiarze. Czy ktoś już przeżył listopad w tym roku i gdzie on był? chyba nie na tej planecie. Pisze ten komentarz bo nie wiem czy jest aktualny czyli dotyczy października czy go sobie odpuścić jako przeszłość - proszę o sugestię!

~to ja grudzień / 20.10.2011, 10:17

chyba w październiku..
jest duży błąd w początkowej treści - listopad jeszcze przed nami a tu widzę ktoś żyje w innym wymiarze. Czy ktoś już przeżył listopad w tym roku i gdzie on był? chyba nie na tej planecie. Pisze ten komentarz bo nie wiem czy jest aktualny czyli dotyczy października czy go sobie odpuścić jako przeszłość - proszę o sugestię!