Groźne byłoby zredukowanie ekonomii społecznej do zagadnień czysto socjalnych. Ekonomia społeczna dotyczy w równym stopniu zagadnień gospodarki czy rozwoju regionalnego.
Manifest Ekonomii Społecznej

Zielone miejsca pracy dla wykluczonych?
ALEKSANDRA MUZIŃSKA
aktualizacja: 14.09.2011

Popyt na zielone miejsca pracy będzie rósł w najbliższych latach, foto: (CC) gigidread />/

Na zbliżających się Ogólnopolskich Spotkaniach Ekonomii Społecznej w Lublinie, będziemy rozmawiać o zielonych miejscach pracy. „Czy to tylko recykling?” – pytają przewrotnie organizatorzy panelu. Jeżeli ktoś tak sądzi, to może być pewien, że Komisja Europejska wkrótce wybije mu to z głowy.

Zielone miejsca pracy to ten sektor gospodarki europejskiej, który w nadchodzących latach będzie rozwijał się najprężniej. Z prostego powodu – Pakiet Energetyczno-Klimatyczny Unii Europejskiej zobowiązuje wszystkie kraje wspólnoty do redukcji emisji gazów cieplarnianych, zwiększenia udziału energii ze źródeł odnawialnych, a także wzrostu samej efektywności energetycznej. Nad wdrożeniem pakietu czuwa Komisja Europejska.

Taka polityka sprzyja zapotrzebowaniu na specjalistów w dziedzinie nowych, ekologicznych technologii. Już teraz liczba miejsc pracy w tym sektorze waha się między 2,3 a 36 milionami w całej Unii. Te rozbieżności wynikają z problemów w precyzyjnym definiowaniu „zielonych kołnierzyków”. Zresztą przekonanie, że zielone miejsca pracy to faktycznie domena wysoko wykwalifikowanych specjalistów czynione jest nieco na wyrost. Doświadczenia zagraniczne pokazują, że tworzenie tego typu miejsc pracy może być ważnym narzędziem... inkluzji społecznej.

Pamiętacie twórców pierwszej w Irlandii ekologicznej wioski, którzy wprowadzili w swojej wspólnocie innowacyjny system kooperatywnego zarządzania? Otóż ta grupa kilkudziesięciu osób, żyjąca na co dzień według zasad zrównoważonego rozwoju, postanowiła podzielić się pasją i wiedzą z innymi. W ramach swojej działalności gospodarczej, wspólnota prowadzi cykl płatnych szkoleń i warsztatów z zakresu ekologicznych technologii.

Tym, których nie stać na taką naukę, z pomocą przyszedł irlandzki rząd. Na przełomie 2010 i 2011 roku, dzięki pieniądzom z budżetu i Europejskiego Funduszu Społecznego, przeprowadził on projekt „Greenworks Ireland”. Projekt przeznaczony był w całości dla osób poszukujących pracy. Mogły one zdobyć umiejętności w dziedzinach związanych z naturalnym budownictwem, ekoturystyką i odpowiedzialnym biznesem.

Specjalnymi szkoleniami zostało objętych niemal 2 tys. osób w całej Irlandii, a za ich realizację odpowiadały organizacje pozarządowe. Wśród nich była m.in. ekowioska z Cloughjordan, która wniosła do projektu swój pakiet edukacyjny.

– Skupiliśmy się na młodych i długotrwale bezrobotnych osobach, które miały już jakieś doświadczenie w budownictwie i projektowaniu. A pamiętajmy, że sektor ten w czasach kryzysu finansowego znajduje się w zapaści – mówi Shirley Gallagher, jedna z koordynatorek projektu. – Pomagaliśmy też rozwinąć umiejętności ekoprzedsiębiorcom i wszystkim tym, którzy zainteresowani byli uruchomieniem własnego biznesu – dodaje.

Wśród przeszkolonych sporą grupę stanowiły osoby ze środowisk defaworyzowanych, niepełnosprawni i imigranci. – Wśród nich Polacy, chociaż nie tak wielu, jak się spodziewaliśmy – mówi Gallagher.

Cele szkoleń były dwojakie. Dla wielu poszukujących pracy była to szansa na wzmocnienie swoich kwalifikacji w dziedzinie ekotechnologii. Innym osobom zdobycie nowych umiejętności miało pomóc w znalezieniu pierwszej pracy. Szkolenia dotyczyły zarówno konstrukcji i budowania domów z naturalnych materiałów, projektowania ogrodów permakulturowych (stabilnych, nieinwazyjnych dla środowiska, ekosystemów rolniczych), odnawialnych źródeł energii, czy wdrażania w przedsiębiorstwach strategii zrównoważonego rozwoju.

Ponad połowa kursów była certyfikowana przez irlandzką Radę ds. Szkolnictwa Pomaturalnego (FETAC) – Program przygotowany był w uwzględnieniem najnowszych trendów, aby uczestnicy byli maksymalnie atrakcyjni dla przyszłych pracodawców – dodaje Gallagher.

Spośród osób, które ukończyły kursy ponad 16% od razu znalazło zatrudnienie, kolejne 15% założyło własny biznes, a aż 17% zdecydowało się na dalszą naukę, wzmacniającą kwalifikacje.

Systemowe podejście irlandzkich władz do rozwoju umiejętności potrzebnych na „zielonych etatach”, budzi podziw i uznanie. W Polsce mobilizacja wokół tej kwestii zaczyna się, jak to zwykle, w szeregu inicjatyw oddolnych.

W ramach projektu ZSWES, Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) przeprowadził pilotaż podobnego projektu. Wraz ze swoimi partnerami – grupą Cohabitat, pionierami budownictwa naturalnego, łódzkim Ośrodkiem Socjoterapii i prywatnymi firmami, UNDP pokazało, że również w Polsce zielone miejsca pracy mogą prowadzić do włączenia społecznego.

– Ośrodek Socjoterapii wytypował kilku nastoletnich chłopaków ze środowisk dysfunkcyjnych. Architekci z Cohabitatu przeszkolili ich z budownictwa naturalnego, a prywatne firmy zaoferowały staż zawodowy, na którym mogli oni przetestować zdobytą na warsztatach wiedzę – mówi Agnieszka Orzechowska, koordynatorka partnerstw lokalnych w UNDP. Firmy były zadowolone i jest szansa, że nastolatkowie po opuszczeniu ośrodka znajdą zatrudnienie w tym sektorze.

Model się sprawdził, więc UNDP myśli już kolejnych tego typu projektach. – Naszą ideą jest tworzenie i kształcenie niedużych, kilkuosobowych zespołów, które dzięki różnorodnym umiejętnościom będą w stanie budować naturalne siedliska – podkreśla Orzechowska. Jednak to, co tak świetnie udaje się na poziomie inicjatyw oddolnych, wciąż szwankuje na poziomie instytucji centralnych.

– Jest duży problem z certyfikowaniem umiejętności nabytych na takich kursach. Po prostu nie ma w Polsce instytucji, które mogłyby nadawać uprawnienia w tak innowacyjnych jeszcze dziedzinach. Ale nie zrażamy się. Namawiamy resort edukacji do włączenia tego typu kursów w szkolenie zawodowe – mówi Orzechowska. Powoli do budownictwa naturalnego przekonuje się też Ministerstwo Infrastruktury. Urzędnicy coraz poważniej myślą o uwzględnieniu go w swoich programach.

Dobre wieści płyną też z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który zainteresowany jest edukacją w dziedzinie ekotechnologii. – Prawdziwą pracę u podstaw wykonujemy też w szkołach rolniczych. Tutaj cykl warsztatów prowadzony jest w dziedzinie permakultury. Co ciekawe, uczniowie są tym bardzo zainteresowani, bo widzą, że to coś nowego, fajnego, na co będzie w przyszłości popyt – mówi Orzechowska.

Tą dziedziną interesują się już zresztą firmy, emitujące dużo dwutlenku węgla. Gotowe są wyłożyć pieniądze na projektowanie miejskich ogrodów permakulturowych. Pierwszy tego typu projekt ruszy niebawem w Łodzi. Niewykluczone, że na gruncie należącym do miasta.

– To pokazuje, jak dużo dobrego może się zdarzyć, kiedy o zielonych technologiach wspólnie myślą organizacje pozarządowe, lokalne władze i biznes – podsumowuje Orzechowska.

foto: Gigidread na licencji CC BY-NC-SA 2.0

Artykuł pochodzi z portalungo.pl

PRZEŚLIJ ZNAJOMEMU | DO DRUKU
KOMENTARZE (1) / DODAJ KOMENTARZ

~anonim / 21.09.2011, 07:06

a jak tam nasz przecudny kraj?
praca dla niektórych grup tylko przy sortowaniu śmieci?